Wypadek autokaru na Węgrzech. Relacja poszkodowanej pasażerki: “Wszyscy krzyczeli”
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech, fot. DAVID DOJCSAK/AFP/East News
Pani Helena przeżyła tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pojazd z pielgrzymami rozbił się w nocy na autostradzie M3. W katastrofie zginęło 12 osób. Poszkodowana opowiedziała o dramatycznej walce o wydostanie się z wraku.
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę około godz. 1 na wschodzie Węgier. Autokarem podróżowało łącznie 59 osób, głównie mieszkańców Podkarpacia. Pielgrzymi wracali przez Węgry z Miediugorie w Bośni i Hercegowinie. Jedną z osób, które przeżyły katastrofę, była pani Helena.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pani Helena wydostała się z wraku
Pani Helena w rozmowie z agencją Reutera określiła katastrofę jako „ogromną tragedię”. Jak relacjonowała, w pierwszych chwilach po wypadku próbowała samodzielnie wydostać się z rozbitego pojazdu. Sytuacja była bardzo trudna, a wnętrze autokaru zostało poważnie zniszczone.
– Rękami rwałam ziemię, żeby się wydostać, ale tylko kawałek. Potem pomogli strażacy – mówiła pani Helena w rozmowie z agencją Reutera.
Kobieta opisywała również moment, w którym zdołała wydostać się z wnętrza autokaru. Wokół niej znajdowały się elementy zniszczonego wyposażenia pojazdu.
– Wyczołgałam się. Było tam oderwane siedzenie, wybite szyby i rękami się wydrapałam z tego samochodu – relacjonowała pasażerka w rozmowie z agencją Reutera.
W chwili katastrofy pani Helena rozmawiała z koleżanką przebywającą w Polsce. Jak wynika z jej relacji, wszystko wydarzyło się nagle. Autokar przewrócił się, a kobieta uderzyła głową. Mimo tego nie straciła świadomości i obserwowała sytuację wewnątrz pojazdu.
– Rozmawiałam z Polską, z koleżanką, nagle bum, przewrócił się autobus – relacjonowała pani Helena.
Pasażerka przekazała następnie więcej szczegółów dotyczących samego momentu wypadku i tego, co zobaczyła chwilę później.
– Nagle bum, przewrócił się autobus, przekoziołkował, uderzyłam głową, ale byłam na tyle przytomna, że widziałam, co się dzieje. Wszystkie siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod siedzeniami. Wszyscy krzyczeli: ratunku – mówiła kobieta w rozmowie z agencją Reutera.
„Ludzie byli przygnieceni siedzeniami”. Poszkodowana pomagała innym pasażerom
Pani Helena sama została ranna w katastrofie. Jak powiedziała, doznała między innymi złamań żeber oraz uszkodzenia kręgosłupa. Mimo odniesionych obrażeń próbowała pomagać innym osobom znajdującym się w rozbitym autokarze.
Kobieta opisywała chaos panujący bezpośrednio po wypadku. Część pasażerów została przygnieciona wyrwanymi siedzeniami. Pani Helena pomogła wydostać się swojej siostrze, a później także jednemu z mężczyzn.
– Był jeden pisk, jeden jęk. Ludzie byli przygnieceni siedzeniami. Ja wyciągnęłam moją siostrę za nogi. Mówiłam jej: ratuj się rękami, a ja cię będę za nogi rwać. Złapałam też za pasek jednego mężczyznę, który był przywalony i tak go wyciągnęłam. Wtedy upadłam – opisywała pani Helena w rozmowie z agencją Reutera.
Z jej relacji wynika, że autokar podczas wypadku przekoziołkował co najmniej dwa razy. Pasażerka próbowała utrzymać się wewnątrz pojazdu, chwytając element siedzenia. Ten jednak został później wyrwany.
– Zdążyłam się przytrzymać ramy siedzenia, które potem wyrwało. Ciemno było w autobusie, nic nie było widać – mówiła poszkodowana w rozmowie z agencją Reutera.
Dopiero później kobieta zobaczyła pełną skalę zniszczeń wewnątrz autokaru. Jak podkreślała, przez cały czas była świadoma i widziała sytuację innych pasażerów.
– Gdy się obróciłam do tyłu, to jest nie do wyobrażenia, jak ten autobus wyglądał. Ja byłam świadoma, widziałam to wszystko. Nie mogę pojąć, że ci ludzie jeszcze żyli. To jest okropne – dodała pani Helena w rozmowie z agencją Reutera.