Fotografia Łukasza Litewki, fot. Adam Burakowski/East News
Partnerka zmarłego posła Lewicy Łukasza Litewki zabrała głos po jego tragicznym wypadku. Natalia Bacławska opowiedziała o chwili dotarcia na miejsce tragedii. Wspomniała także o pierwszych dniach po śmierci polityka. W rozmowie odniosła się również do zachowania kierowcy podejrzanego o spowodowanie wypadku.
Bacławska wróciła do wydarzeń z 23 kwietnia podczas wywiadu dla Żurnalisty. Tego dnia 57-letni Sławomir K. miał z niewyjaśnionych przyczyn zjechać samochodem na przeciwległy pas ruchu. Doszło wtedy do czołowego zderzenia z jadącym prawidłowo na rowerze Łukaszem Litewką. Mimo godzinnej reanimacji życia posła Lewicy nie udało się uratować.
Natalia Bacławska dotarła na miejsce wypadku. „Nigdy nie zapomnę ich twarzy”
Natalia Bacławska opisała w rozmowie z Żurnalistą moment, w którym przyjechała na miejsce tragicznego wypadku. Jak relacjonowała, jeszcze przed dotarciem w bezpośrednie sąsiedztwo miejsca zdarzenia zauważyła stojących tam funkcjonariuszy.
– Już jak zjeżdżałyśmy na tę przeklętą Kazimierzowską, z daleka widziałam tylko buty, bo stała policjantka i policjant. Nigdy nie zapomnę ich twarzy – mówiła Natalia Bacławska w wywiadzie dla Żurnalisty.
Na miejscu policjanci zaczęli pytać ją o to, kim jest. Bacławska usłyszała, że funkcjonariusze nie mogą przekazać jej informacji. Jak wynika z jej relacji, znaczenie miał fakt, że ona i Łukasz Litewka nie byli małżeństwem.
– Nie możemy nic pani powiedzieć – usłyszała od policji, jak opowiedziała w rozmowie z Żurnalistą.
Relacja partnerki zmarłego posła pokazuje również, jak wyglądały dla niej pierwsze chwile po dotarciu na miejsce tragedii. Bacławska w wywiadzie wróciła nie tylko do samego wypadku, ale też do okresu bezpośrednio po śmierci Łukasza Litewki.
Partnerka Łukasza Litewki o dniach po jego śmierci
Natalia Bacławska opowiedziała również, jak wyglądały kolejne dni po śmierci jej partnera. Jak przyznała, w tym czasie pozostawała przede wszystkim w domu.
– Przez większość czasu siedziałam w domu z zasłoniętymi roletami – mówiła Natalia Bacławska w rozmowie z Żurnalistą.
W wywiadzie pojawił się także wątek mężczyzny, który według ustaleń prokuratury doprowadził do śmiertelnego wypadku. Bacławska odniosła się do jego późniejszej postawy i bardzo krytycznie oceniła jego zachowanie.
– Gdybym była na miejscu osoby, która zabiła drugą osobę, pierwsze, co bym zrobiła, to na kolanach poszła do rodziców, natomiast ten człowiek zaczyna robić z siebie ofiarę – powiedziała Natalia Bacławska w wywiadzie dla Żurnalisty.
Jej słowa odnoszą się do sytuacji 57-letniego Sławomira K., wobec którego prowadzone jest postępowanie dotyczące śmiertelnego wypadku. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna przyznał się do winy, choć nie potrafi wyjaśnić, jak doszło do tragedii.
Śmierć Łukasza Litewki. 57-letni kierowca czeka na proces
Według ustaleń prokuratury do tragicznego zdarzenia doszło 23 kwietnia. 57-letni Sławomir K. kierował samochodem marki Mitsubishi. Z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu.
W tym samym czasie prawidłowo poruszał się tam na rowerze poseł Lewicy Łukasz Litewka. Doszło do czołowego zderzenia samochodu z rowerzystą. Na miejscu podjęto reanimację polityka.
Akcja ratunkowa trwała godzinę. Mimo podjętych działań życia Łukasza Litewki nie udało się uratować.
57-letni kierowca przyznał się do winy. Nie potrafi jednak wyjaśnić, dlaczego doszło do wypadku i w jaki sposób jego samochód znalazł się na przeciwległym pasie ruchu. Mężczyzna czeka na proces.
Za zarzucany mu czyn grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. Sprawa śmiertelnego wypadku pozostaje więc przedmiotem postępowania, a okoliczności zjechania Mitsubishi na przeciwległy pas nadal nie zostały wyjaśnione.