Fot. Bart Bourdon / Shutterstock, polsatnews.pl / Facebook
Podczas jazdy prywatnym autem Aleksandry Kosiorek doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Nagranie z tej sytuacji opublikował Polsat News, a o sprawie mówiła też prezydent Gdyni w rozmowie z Radiem Gdańsk. Samochodem podróżowali jej najbliżsi, gdy w trakcie trasy odpadło jedno z kół. Okolicznościami zajmują się teraz policja i prokuratura.
Do zdarzenia doszło podczas weekendowej podróży boczną drogą, kiedy od auta nagle oderwało się tylne koło. W samochodzie jechali mąż prezydent Gdyni oraz trójka dzieci. Samej samorządowczyni nie było w pojeździe. Kierowca zdołał bezpiecznie zjechać na pobocze, dzięki czemu nikomu z pasażerów nic się nie stało.
Nagranie z trasy i relacja Aleksandry Kosiorek
Zdarzenie zarejestrowała kamera pokładowa. Na opublikowanym nagraniu widać koło toczące się przez jezdnię na przeciwległy pas ruchu. Jak przekazała Aleksandra Kosiorek, samochód pokonał wcześniej ponad 120 kilometrów.
„Jechał autostradą i bocznymi drogami. Na szczęście koło odpadło na drodze, po której mąż nie poruszał się szybko” – relacjonowała prezydent Gdyni w rozmowie z Radiem Gdańsk.
W odniesieniu do stanu auta dodała:
„Śruby zostały poluzowane w dwóch tylnych kołach”. Na miejscu od razu zabezpieczono ślady.
Sama prezydent Gdyni już wcześniej informowała o zdarzeniu w mediach społecznościowych. Dziękowała mieszkańcom za słowa wsparcia i podkreślała, że liczy na dokładne wyjaśnienie okoliczności sprawy.
Zobacz także: Tylko do soboty. Biedronka obniża ceny jak nigdy, “2+2 gr
Sprawa trafiła do prokuratury. Możliwe trzy lata więzienia
Policja przyjęła zawiadomienie dotyczące bezpośredniego zagrożenia życia.
„Czynności nadal trwają. Zebrany dotychczas materiał dowodowy został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Gdyni celem dokonania oceny prawno-karnej oraz ustalenia dalszego toku postępowania” – poinformował Marek Kobiałko z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.
Postępowanie prowadzone jest w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, czyli z artykułu 160 Kodeksu karnego. Grozi za to kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Śledczy powołają biegłego, który oceni, czy śruby mogły poluzować się samoistnie.
„Przesłuchano panią prezydent, jej męża i pracowników serwisu samochodowego. Według zebranych informacji, do poluzowania doszło prawdopodobnie między 13 a 17 sierpnia. Próbujemy ustalić, kto i dlaczego to zrobił” – przekazała Wioleta Noch z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Prokuratura studzi jednak spekulacje o celowym ataku na samorządowczynię. Śledczy podkreślają, że na tym etapie traktują sprawę jako narażenie zdrowia i życia, a nie próbę zamachu.
„Nie kwalifikujemy tego jako zamach, lecz narażenie życia. Pani prezydent zeznała, że dostaje nieprzyjemne maile, ale nie wie, czy to się łączy z tym zdarzeniem” – dodała prokurator.
Śledczy sprawdzają, czy zdarzenie ma związek z wcześniejszymi wiadomościami kierowanymi do Aleksandry Kosiorek. Policja proponowała jej wcześniej objęcie