Po ponad dwóch latach od zaginięcia Jowity Zielińskiej śledczy potwierdzili najgorszy z możliwych scenariuszy. Badania DNA wykazały, że szczątki odnalezione w lipcu w lesie niedaleko jej domu należały do 31-latki z Lisina. Teraz prokuratura i policja próbują ustalić, co dokładnie wydarzyło się 6 lipca 2024 roku, kiedy kobieta była po raz ostatni widziana żywa.
Sprawa zaginięcia kobiety od początku budziła ogromne emocje i zainteresowanie. Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań przez wiele miesięcy nie udało się ustalić, co stało się z 31-latką. Teraz, po odnalezieniu szczątków i potwierdzeniu ich tożsamości, śledczy wracają do kluczowych pytań dotyczących ostatnich godzin jej życia.
Ostatnie godziny przed zaginięciem. Tak wyglądała trasa Jowity Zielińskiej
Zaginięcie Jowity Zielińskiej od początku było dla śledczych dużą zagadką. 31-latka po raz ostatni była widziana 6 lipca 2024 roku, gdy wracała z pracy. Tego dnia, jak zwykle, rano wyjechała z miejscowości Lisiny, a po zakończeniu pracy w sklepie mięsnym wracała do domu. W Rogowie przesiadła się z busa na rower, a między godziną 13 a 14 zauważono ją jeszcze w Rojewie, zaledwie kilometr od miejsca zamieszkania. Później wszelki ślad po kobiecie zaginął.
Miesiąc po jej zaginięciu, 10 sierpnia, odnaleziono rower, którym poruszała się 31-latka. Jednoślad znajdował się we wsi Wierzchowiska, kilkadziesiąt metrów od ścieżki, między drzewami. Śledczy dokładnie go sprawdzili, jednak nie znaleźli żadnych śladów uszkodzeń.
W tamtym czasie policja nie wykluczała różnych wersji wydarzeń, w tym możliwości, że kobieta mogła zginąć w wyniku wypadku, a rower został później ukryty lub pozostawiony przez inną osobę. Jowita Zielińska od 2018 roku była wdową i mieszkała razem z teściami w Lisinach niedaleko Rypina.
Makabryczne znalezisko w lesie
Przełom w sprawie nastąpił 18 lipca 2026 roku, gdy w lesie niedaleko Lisina odnaleziono ludzkie szczątki. Dwaj mężczyźni, którzy przebywali w lesie na grzybach, zauważyli wystającą z ziemi kość i natychmiast powiadomili służby. Po przybyciu na miejsce policjanci potwierdzili zgłoszenie – w pobliżu znajdowały się kolejne fragmenty szkieletu, a w zagłębieniu terenu znaleziono przysypaną ziemią odzież.
Miejsce odkrycia znajdowało się niedaleko trasy, którą Jowita Zielińska miała pokonywać rowerem w drodze do domu. Śledczy rozpoczęli szczegółowe czynności, które miały pozwolić na ustalenie tożsamości osoby, do której należały odnalezione szczątki.
Okoliczności odkrycia opisała oficer prasowa KPP w Rypinie, asp. szt. Dorota Rupińska, cytowana przez TVP3 Bydgoszcz:
- W sobotę, 18 lipca, o godz. 19.29 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Rypinie otrzymał zgłoszenie od mężczyzn spacerujących po lesie o ujawnieniu ludzkich kości. Na miejsce skierowano patrol policji, który potwierdził zgłoszenie. Do prowadzonych czynności wezwano prokuratora oraz funkcjonariuszy laboratorium kryminalistycznego. Trwają działania mające na celu ustalenie tożsamości osoby, do której należały odnalezione szczątki.