Dramat w Ustce. Sąsiedzi nie mogą zapomnieć przeraźliwego krzyku. SOP podjął bezwzględną decyzję

44-letni Piotr K. był czynnym funkcjonariuszem SOP, posiadał aktualne badania psychologiczne, a mimo to w poniedziałkowy wieczór rzucił się z nożem na własne dzieci i żonę. W wyniku ataku zginęła 4-letnia dziewczynka, a pięć osób trafiło do szpitali. Przełożeni mężczyzny podjęli już bezwzględną decyzję w sprawie jego przyszłości w formacji.

Piekło w mieszkaniu przy Bałtyckiej. Sąsiedzi słyszeli rozpaczliwy krzyk
Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowy wieczór, około godziny 21:30. To wtedy ciszę na ulicy Bałtyckiej w Ustce przerwały przerażające krzyki i płacz dobiegające z jednego z mieszkań. Zaniepokojeni sąsiedzi, słysząc odgłosy awantury domowej, natychmiast wezwali policję.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, sytuacja była krytyczna. Okazało się, że nożownik z SOP zaatakował swoich bliskich. Zanim jednak w mieszkaniu rozpętało się piekło, części domowników udało się uniknąć najgorszego. Jak podaje portal Radio Gdańsk, chłopiec oraz jego dziadek zdołali uciec z lokalu jeszcze przed eskalacją agresji napastnika.

Wewnątrz mieszkania policjanci musieli obezwładnić furiata. Piotr K. ranił nożem siebie oraz członków swojej rodziny, którzy nie zdążyli uciec.

Na miejscu obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. Czteroletniej dziewczynki, mimo długiej reanimacji, nie udało się uratować

– relacjonuje podkom. Jakub Bagiński, oficer prasowy słupskiej policji.

radiowóz i karetka stojące na drodzezdjęcie ilustracyjne – Pixabay

Nie żyje 4-letnia dziewczynka. Nowe fakty o stanie rannych

Bilans ataku jest tragiczny. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej i długiej reanimacji, życia 4-letniej córki sprawcy nie udało się uratować. Zabójstwo 4-latki wstrząsnęło całą lokalną społecznością. W ataku ucierpiało jednak więcej osób, w tym drugie dziecko pary.

Reklama

Szczęśliwie, w przeciwieństwie do swojej siostry, drugie z dzieci przeżyło atak bez szwanku fizycznego. To właśnie o nim mówił rzecznik szpitala, prostując pojawiające się w mediach sprzeczne informacje.

Dziecko nie miało praktycznie żadnych obrażeń, zostało wypisane. Starsza kobieta jest na chirurgii w stanie stabilnym. Młodsza jest w stanie ciężkim.

– poinformował Marcin Prusak, rzecznik prasowy szpitala w Słupsku.

Wiadomo już, że w słupskim szpitalu o życie walczy żona napastnika (stan ciężki), a przebywająca tam teściowa jest w stanie stabilnym. Z kolei teść funkcjonariusza SOP trafił do placówki medycznej w Sławnie. Sam sprawca, również ranny, przebywa w szpitalu pod ścisłym nadzorem policji.

Patrol policji (dwóch policjantów w mundurach) przed domem Jarosława KaczyńskiegoAGENCJA SE/East News

Koniec kariery w cieniu tragedii. Jest decyzja o wydaleniu funkcjonariusza ze służby

Szokujące w tej sprawie jest to, że sprawcą jest człowiek zaufania publicznego, który na co dzień chronił najważniejsze osoby w państwie. Piotr K. w chwili ataku przebywał na urlopie wypoczynkowym, ale pozostawał w służbie czynnej. Co więcej, posiadał wszystkie aktualne badania, w tym testy psychologiczne, które teoretycznie powinny wykluczyć skłonności do tak drastycznej agresji.

Reakcja dowództwa była natychmiastowa. Formacja nie zamierza czekać na wyrok sądu w kwestiach pracowniczych. Płk Bogusław Piórkowski, rzecznik prasowy SOP, zapowiedział wydalenie sprawcy z szeregów służby.

Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie.

SOP zapowiedziało również, że rodzina dotknięta tą tragedią, a także inni funkcjonariusze formacji, zostaną objęci niezbędnym wsparciem psychologicznym. Śledztwo w sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *