Podczas gdy mieszkańcy Radomia kładli się spać w ogrzanych domach, w jednym z lokali przy ul. Sienkiewicza rozgrywał się dramat, który nie miał prawa się wydarzyć. Dwumiesięczne dziecko, szron na ścianach i wygaszony piec – to obraz nędzy, która doprowadziła do niewyobrażalnej tragedii.
Dramat w samym sercu Radomia. Matka znalazła zimne ciało nad ranem
Matka niemowlęcia przyjechała z Krakowa, by odwiedzić babcię dziecka w mieszkaniu przy ulicy Sienkiewicza. Rodzinne spotkanie w centrum miasta zamieniło się jednak w horror. Kobieta i jej maleństwo zamiast ciepłego domu, trafiły do lodowatej pułapki. Noc z 24 na 25 stycznia okazała się dla dwumiesięcznego dziecka ostatnią.
Jeszcze w środku nocy nic nie zapowiadało najgorszego. O godzinie 3:00 nad ranem kobieta nakarmiła dziecko i odłożyła je do snu. Cisza, która nastała później, była złudna. Zaledwie trzy godziny później, o 6:00 rano, matka dokonała tragicznego odkrycia.
Niemowlę nie oddychało. Zamiast ciepła, bijącego od małego ciałka, kobieta poczuła przeraźliwy chłód. Zgon dziecka w Radomiu stał się faktem, zanim na miejsce dotarła jakakolwiek pomoc.
Ośnieżony rynek w Radomiufacebook.com/RadomCity
Warunki były fatalne”. Szokujące relacje służb o szronie na ścianach
Ratownicy medyczni, którzy przybyli na wezwanie, byli wstrząśnięci tym, co zastali na miejscu. Nie chodziło tylko o śmierć dziecka, ale o nieludzkie warunki, w jakich przebywało. Jak to możliwe, że w XXI wieku, w sercu Radomia, noworodek musiał mierzyć się z temperaturą, która ścina parę wodną w szron na ścianach? To nie metafora — ściany wewnątrz lokalu były dosłownie pokryte lodem.
Ratownicy po wejściu do mieszkania stwierdzili, że panuje w nim bardzo niska temperatura, mówili o szronie na ścianach. Niestety, stwierdzili zgon dziecka.
Canva
Prokuratura wkracza do akcji. Czy niemowlę zamarzło we własnym łóżeczku?
Prokuratura Radom natychmiast zajęła się sprawą. Śledczy badają, czy bezpośrednią przyczyną śmierci było skrajne wychłodzenie organizmu. Choć w mieszkaniu przebywały dorosłe osoby — matka i babcia — nikt nie zadbał o podstawowe ciepło dla bezbronnej istoty. Prokuratura nie ma wątpliwości – w mieszkaniu było piekielnie zimno, bo piec był wygaszony.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku przestępstwa, jakim jest nieumyślne spowodowanie śmierci. Biegły patomorfolog przeprowadził sekcję zwłok 27 stycznia, jednak na ostateczne wyniki, w tym badania histopatologiczne, trzeba będzie poczekać.