Dramatyczna walka z żywiołem w Wielkopolsce postawiła na nogi kilkanaście jednostek służb ratunkowych. Silny wiatr i ogromny front ognia sprawiły, że sytuacja w okolicach Biernatowa stała się krytyczna. Strażacy musieli działać natychmiast, aby zapobiec katastrofie.
Trudne starcie z żywiołem w Biernatowie
Mobilizacja sił naziemnych i wsparcie z powietrza
Bilans strat i żmudne dogaszanie pogorzeliska
Trudne starcie z żywiołem w Biernatowie
Sobotnie popołudnie w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim zamieniło się w wyścig z czasem. Zgłoszenie o pożarze przy nasypie kolejowym w Biernatowie wpłynęło o godzinie 15:23, ale sytuacja błyskawicznie wymknęła się spod kontroli.
„Front pożaru rozciągał się na długości około kilometra. Niestety silny wiatr nie pomagał strażakom w opanowaniu żywiołu” – relacjonuje mł. asp. Martin Halasz z Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu.
Płomienie błyskawicznie trawiły wyschnięte trawy, kierując się prosto w stronę gęstego lasu. Ratownicy od razu wiedzieli, że priorytetem jest stworzenie linii obrony, która powstrzyma ogień przed wdarciem się między drzewa.
Walka była wyczerpująca przez gwałtowne podmuchy wiatru, które nieustannie zmieniały kierunek rozprzestrzeniania się ognia. Sytuacja zmuszała strażaków do ciągłej zmiany pozycji.
Mobilizacja sił naziemnych i wsparcie z powietrza
Skala zagrożenia wymusiła ściągnięcie posiłków z sąsiednich powiatów. W kulminacyjnym momencie na miejscu pracowało aż 28 zastępów straży pożarnej. Nad płonącym terenem krążyły drony, które pozwalały precyzyjnie namierzać nowe zarzewia ognia. Jednak to wsparcie z powietrza okazało się decydujące dla losów akcji.
„Działania gaśnicze wspierają dromadery z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile” – przekazały służby w oficjalnym komunikacie.
Samoloty gaśnicze wykonały serię zrzutów wody, które osłabiły impet żywiołu i pozwoliły służbom na skuteczniejszą walkę pożarem.
Na miejscu pojawiła się również Grupa Operacyjna Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, która koordynowała całą skomplikowaną logistycznie operację. Po godzinie 18:00 strażacy mogli w końcu ogłosić opanowanie sytuacji.
Bilans strat i żmudne dogaszanie pogorzeliska
Krajobraz po bitwie z ogniem jest przygnębiający – żywioł pochłonął łącznie 18 hektarów traw oraz obszarów leśnych. Choć bezpośrednie zagrożenie minęło, praca ratowników wcale się nie skończyła.
„Dogaszanie pożarzyska wciąż trwa” – podkreślają przedstawiciele KW PSP w Poznaniu.
Jest to żmudny proces, który ma zapobiec ponownemu wybuchowi ognia z ukrytych pod ściółką.
Na ten moment przyczyna wybuchu pożaru przy nasypie kolejowym pozostaje nie znana. Służby nie wykluczają żadnego scenariusza, a sprawę będą teraz szczegółowo badać specjaliści. Akcja w Biernatowie to kolejny dowód na to, jak niszczycielską siłę ma ogień.