Rosyjski propagandysta w wywiadzie dla krajowego portalu uderzył w Polskę z zaskakującą siłą. Padły poważne oskarżenia – o destabilizację regionu, roszczenia terytorialne wobec Białorusi i rzekome plany wywołania konfliktu zbrojnego z Rosją. Sprawa nie pozostała bez echa.
Absolwent z Charkowa kontra Polska
Polska jako “największe zagrożenie”. Co dokładnie powiedział Leonkow?
Łukaszenka straszy wojną
Absolwent z Charkowa kontra Polska
Aleksiej Leonkow, absolwent Charkowskiej Wyższej Szkoły Inżynierii Lotniczej i jeden z rozpoznawalnych głosów rosyjskiej propagandy, udzielił wywiadu portalowi NEWS. Rozmowa szybko przybrała wymiar polityczny – jej głównym tematem stała się Polska i jej rola w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Leonkow nie szczędził ostrych słów. Jego wypowiedzi pokazują, jak Rosja i jej środowiska propagandowe budują obraz Polski na użytek wewnętrzny i zewnętrzny.
Polska jako “największe zagrożenie”. Co dokładnie powiedział Leonkow?
Rosyjski komentator postawił tezę, że Polska stanowi największe zagrożenie dla Środkowo-Wschodniej Europy. Jako główny argument przywołał wieloletnie wsparcie, jakiego nasz kraj udziela białoruskiej opozycji demokratycznej.
– To polskie służby specjalne zorganizowały protesty na Białorusi w 2020 roku i podjęły próbę obalenia Łukaszenki. Większość białoruskiej opozycji nadal przebywa w Polsce – powiedział Leonkow w wywiadzie dla rosyjskiego portalu NEWS.
Dodał przy tym, że Polska prowadzi działalność „antyłukaszenkowską” bez żadnych ograniczeń. Na tym jednak nie poprzestał. Leonkow wysunął również tezę o rzekomych polskich roszczeniach terytorialnych wobec Białorusi – konkretnie wobec zachodnich obwodów grodzieńskiego i brzeskiego, które miałyby być przez Polskę traktowane jako „ziemie rodowe”.
Propagandysta poruszył też temat ewentualnej wojny z Rosją.
– Co więcej, Polacy wielokrotnie mówili o zbliżającej się wojnie z Rosją – powiedział Leonkow. – Zwracali się nawet do Amerykanów z prośbą o rozmieszczenie broni jądrowej na ich terytorium – mówił.
To, co Leonkow przedstawia jako agresywne zamiary, jest w rzeczywistości wyrazem obaw znacznej części polskiego społeczeństwa – obaw, które narastają od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Polscy politycy wielokrotnie wyrażali lęk przed scenariuszem, w którym Rosja – po ewentualnym podbiciu Ukrainy – skieruje swoje działania przeciwko Polsce. Dyskusja o obecności broni jądrowej NATO na terytorium Polski wpisuje się właśnie w ten kontekst.
Łukaszenka straszy wojną
Niezależnie od wypowiedzi Leonkowa, podobny ton pojawiał się ostatnio w białoruskich mediach państwowych, a jego źródłem był sam Aleksander Łukaszenka. Białoruski przywódca przekonywał, że choć deklaruje niechęć do wojny, jego kraj musi być na nią gotowy.
– Nie może być pokoju. Przygotowujemy się do wojny. Dlatego stworzyliśmy siły zbrojne, dlatego je utrzymujemy, dlatego ludzie płacą za nasze wsparcie – oświadczył Łukaszenka.
Prezydent Białorusi nie ograniczył się wyłącznie do ogólnych deklaracji – wystosował też bezpośrednie ostrzeżenie pod adresem potencjalnych agresorów.
– Jeśli ktoś nagle postanowi z nami porozmawiać i spojrzy na nas przez muszkę (karabinu), zareagujemy. Przygotowujemy się do tego – zagroził.