Władze w Teheranie ogłosiły gotowość do zawarcia międzynarodowego porozumienia w sprawie korzystania z Cieśniny Ormuz, rzucając tym samym bezpośrednie wyzwanie administracji USA. Elias Hazrati zaprosił kraje europejskie, azjatyckie i arabskie do dwustronnych rozmów. Czy Unia Europejska przyjmie tę ofertę, ignorując politykę Waszyngtonu? Ocenił to dla nas Krzysztof Strachota, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Władze Iranu próbują narzucić własne zasady kontrolowania strategicznej Cieśniny Ormuz, otwarcie lekceważąc retorykę i politykę amerykańską
Według Krzysztofa Strachoty, eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich, ewentualny dialog na linii Europa–Iran nie przyniesie trwałych ustaleń z powodu potężnego deficytu zaufania
Państwa europejskie nie zaryzykują otwartego sporu z administracją Donalda Trumpa, a dynamika sytuacji zbrojnej na Bliskim Wschodzie uniemożliwia obecnie jakiekolwiek strategiczne i dalekosiężne porozumienia
Irańska oferta w cieniu napięć z Waszyngtonem
Dnia 2 kwietnia 2026 roku Elias Hazrati, szef Rządowej Rady Informacyjnej Iranu, wygłosił oficjalne stanowisko władz w Teheranie dotyczące bezpośredniej kontroli nad Cieśniną Ormuz. Władze irańskie zadeklarowały, że w pełni dominują nad tym strategicznym obszarem, będącym jednym z najważniejszych węzłów transportu morskiego na świecie. Z perspektywy Teheranu dotychczasowe kroki podejmowane przez prezydenta USA są pozbawione racjonalnych podstaw, co przedstawiciel rządu irańskiego ostentacyjnie skwitował stwierdzeniem, że Donald Trump po prostu “bredzi” o sytuacji w cieśninie.
Jako kontrpropozycję dla amerykańskich wpływów, dyplomacja Iranu zapowiedziała zupełnie nową inicjatywę polegającą na wypracowaniu własnego porozumienia regulującego żeglugę. Teheran zamierza wystosować oficjalne zaproszenia do wybranych państw, zachęcając je do nawiązania współpracy z pominięciem struktur wyznaczanych przez Stany Zjednoczone. Jak mocno podkreślono w oświadczeniu Hazratiego, oferta korzystania z tego kluczowego akwenu na nowych warunkach skierowana jest do:
państw europejskich,
państw azjatyckich,
państw arabskich.
Tego rodzaju próba bezpośredniego ominięcia Waszyngtonu stanowi jawnie polityczne uderzenie mające na celu rozbicie jedności sojuszniczej państw zachodnich w zamian za obietnicę bezpieczeństwa energetycznego. Swobodny transport morski przez Zatokę Perską jest krytyczny dla potęg gospodarczych uzależnionych od nieprzerwanego importu ropy naftowej. Ruch ze strony Teheranu stawia Unię Europejską w wysoce niekomfortowym położeniu, zmuszając unijną dyplomację do lawirowania między zabezpieczeniem własnych łańcuchów dostaw a lojalnością wobec najważniejszego sojusznika w NATO.
Bariery dyplomatyczne i zaporowe warunki Teheranu
Mimo strategicznego zapotrzebowania europejskiej gospodarki na bezpieczne szlaki handlowe, perspektywa zawarcia oficjalnego i odrębnego układu między państwami europejskimi a rządem w Iranie wydaje się w obecnych realiach niemożliwa do zrealizowania. Krzysztof Strachota, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) oceniający relacje i procesy na Środkowym Wschodzie, punktuje całkowity brak fundamentów pod zaawansowane kroki dyplomatyczne:
– Nie widzę podstaw do tego, żeby dzisiaj Europa miała z Iranem podejmować jakieś poważne zobowiązania czy całościowe rozwiązania tego problemu. Pewnie dialog będzie prowadzony, ale nie spodziewam się, żeby doprowadziło to do jakichkolwiek trwałych i wiążących ustaleń.
Kluczowym obciążeniem paraliżującym jakiekolwiek obustronne negocjacje jest wrogość oraz absolutny brak zaufania w relacjach politycznych pomiędzy stronami. Powstałe i kumulowane przez lata napięcia sprawiają, że wszelkie propozycje traktatowe są z góry traktowane jako pułapka i gra na zwłokę. Krzysztof Strachota z OSW kładzie wyraźny nacisk na szybko zmieniające się wektory polityczne oraz naturalne obawy zachodnich decydentów:
– Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Nieufność między Europą a Iranem jest zbyt duża. Zakładam, że pole do kompromisu tutaj również jest ograniczone.
Nawet jeśli zachodnie rządy zgodziłyby się na robocze konsultacje, początkowe żądania sformułowane przez aparat państwowy Iranu z pewnością przekroczyłyby granice akceptowalności i normy polityki międzynarodowej. Oficjalne zaaprobowanie irańskiego dyktatu morskiego na spornych wodach niosłoby za sobą zbyt wysoki koszt wizerunkowy dla europejskich demokracji. Prognozując konkretną postawę negocjacyjną Teheranu, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich ocenia intencje reżimu wprost:
– Myślę, że Irańczycy zaproponują bardzo wysokie, wręcz zaporowe warunki.
Brak zgody na otwarty konflikt interesów z USA
Dla stolic na Starym Kontynencie nadrzędnym gwarantem stabilności i bezpieczeństwa od dziesięcioleci pozostaje niezachwiana trwałość relacji transatlantyckich. Zawarcie samodzielnego paktu z Iranem wiązałoby się z ryzykiem otwartego kryzysu geopolitycznego na linii Bruksela–Waszyngton. Zgodnie z bezkompromisową analizą Krzysztofa Strachoty, rządy unijne nie pozwolą sobie na sabotaż polityki Stanów Zjednoczonych pod wpływem oświadczeń o swobodzie żeglugi, na co nakłada się też niewiadoma dotycząca rozwoju walk:
– Nie spodziewam się też, żeby Europa zdecydowała się na jawnie wrogie wobec Stanów Zjednoczonych działania. Przede wszystkim sytuacja jest bardzo dynamiczna, nie wiemy, jak będzie wyglądał konflikt za parę dni, za parę tygodni czy za parę miesięcy.
Bieżąca i drastyczna fluktuacja układu sił na Bliskim Wschodzie stanowi barierę dla opierania gospodarki na długoterminowych traktatach w tym regionie. Przy wysokim ryzyku eskalacji zbrojnej, państwa operujące w akwenie Zatoki Perskiej ograniczają swoje działania wyłącznie do natychmiastowego reagowania kryzysowego. Ekspert OSW diagnozuje ten geopolityczny paraliż, wskazując, że w tej sytuacji obiektywnie nikt nie ma wiedzy koniecznej do wiązania się umowami:
– Tego nie wiedzą Amerykanie, tego nie wiedzą Irańczycy, tego nie wiedzą Europejczycy, więc nie sądzę, żeby tutaj ktokolwiek był gotowy do jakichś bardzo trwałych rozwiązań.
Z tych wszystkich uwarunkowań jasno wynika, że kwietniowa odezwa Rządowej Rady Informacyjnej Iranu stanowi jedynie wyrafinowane działanie taktyczne, służące zbadaniu spójności obozu zachodniego, a nie realny fundament do stabilizacji transportu. Dopóki konflikt na linii amerykańsko-irańskiej nie doczeka się twardych rozstrzygnięć na poziomie dyplomatycznym, logistyczny przemysł morski pozostanie ofiarą permanentnego napięcia. Wszelkie oferty kierowane do Europy z intencją ominięcia ustaleń waszyngtońskich są skazane na szybkie polityczne odrzucenie.