W spokojnym dolnośląskim kurorcie mieszkańców zaskoczył nagły przyjazd policji i służb ratunkowych. W jednym z mieszkań odkryto coś, co wywołało ogromne poruszenie i natychmiast przyciągnęło uwagę mediów. Długo skrywana tajemnica ujawnia dramatyczne wydarzenia, które wstrząsnęły okolicą.
Tajemnicze zniknięcie małżeństwa w Kudowie-Zdroju
Makabryczne odkrycie w mieszkaniu i przebieg zbrodni
Motywy, proces i wyrok w sprawie zabójstwa rodziców
Tajemnicze zniknięcie małżeństwa w Kudowie-Zdroju
Sąsiedzi państwa S., nie widząc ich od dłuższego czasu, byli przekonani, że wyjechali za granicę. Barbara i Mieczysław S. mieli mieszkać zarówno w kraju, jak i okresowo poza jego granicami, co tłumaczyło ich nieobecność.
– To byli bardzo ciepli, mili ludzie. Kochali ją [córkę Juliannę] ponad wszystko, była ich ukochanym wyczekanym dzieckiem – przyznawała znajoma pary w rozmowie z “Faktem”.
Niepokój sąsiadów wzbudziły jednak zgłoszenia o przeciekającej wodzie w mieszkaniu. Przedstawicielka spółdzielni mieszkaniowej relacjonowała dla “Uwagi” TVN, że kiedy próbowała skontaktować się z mieszkanką, otrzymała odpowiedź: “Rodzice wyjechali do Anglii”.
– Powiedziałam jej, że klucze są u nas, dałam je konserwatorowi i on idzie tam zobaczyć. Powiedziała, że nie trzeba, że jest w pobliżu. Potem wystawiła tylko głowę z mieszkania i powiedziała: Panowie, już nie jesteście potrzebni, zadzwoniłam do swojego hydraulika i wszystko jest załatwione – opisywała przedstawicielka spółdzielni mieszkaniowej.
Podczas kolejnej wizyty córka państwa S. miała przeprosić za kłopot i odebrać klucze, tłumacząc, że zamki zostały już wymienione.
– Uświadomiła sobie, że w każdej chwili konserwator może tam wejść. Ale nie było po niej widać żadnych emocji – mówiła przedstawicielka spółdzielni.
Te pozornie zwyczajne zdarzenia maskowały dramat, który wkrótce miał wyjść na jaw.
Makabryczne odkrycie w mieszkaniu i przebieg zbrodni
Policjanci z Kudowy-Zdroju weszli do mieszkania w kwietniu 2022 roku, a ich oczom ukazał się przerażający widok. Ciała małżonków były pokryte larwami owadów, owinięte w dywany, a zapach rozkładu maskowały wentylatory i dziesiątki odświeżaczy powietrza. Sekcja zwłok wykazała, że oboje zostali zastrzeleni. Za zabójstwo śledczy oskarżyli Juliannę S. (45 lat) oraz jej koleżankę Karolinę Z. (23 lata).
Według ustaleń prokuratury, kobiety odwiedziły rodziców w styczniu 2022 roku. Julianna S. oddała dwa śmiertelne strzały z pistoletu maszynowego Skorpion w stronę matki, a Karolina Z., korzystając z tej samej broni, zabiła ojca. Broń dostarczył i przeszkolił je w jej obsłudze Dariusz Z., który następnie pomagał w ukrywaniu śladów zbrodni.
Śledczy ustalili również, że nie była to pierwsza próba pozbawienia życia rodziców – w Wigilię 2021 roku kobiety podawały im ciasto z lekiem weterynaryjnym, aby ich uśpić i udusić, jednak plan się nie powiódł.
Motywy, proces i wyrok w sprawie zabójstwa rodziców
Motywy zbrodni nie są w pełni wyjaśnione, choć prokuratura wskazała na korzyści majątkowe, jakie Julianna S. mogła odnieść. Karolina Z., decydując się współpracować ze śledczymi, ujawniła, że Julianna – jak mówiła – „nienawidziła swoich rodziców” i obwiniała ich za swoje życiowe niepowodzenia.
– Powiedziała, że chce zastrzelić rodziców i jak to zrobi, to ich potnie – zeznawała Karolina Z.
Relacja między kobietami była początkowo przyjacielska, a ich więź rozwijała się pod wpływem pasji do jeździectwa. Z czasem jednak Karolina stała się zależna od Julianny, która przejęła nad nią kontrolę, w tym decyzje dotyczące życia codziennego i finansowego.
Podczas procesu Julianna S. próbowała podważyć zeznania Karoliny Z., twierdząc, że sama była ofiarą manipulacji. Zaprzeczała również, że kierowały nią pieniądze, ponieważ rodzice pozostawili po sobie jedynie długi. Dariusz Z. został wciągnięty w zbrodnię pod pretekstem pomocy w zbiórce środków na wsparcie Karoliny.
Prawomocny wyrok zapadł 23 kwietnia 2025 roku. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał karę dożywocia dla Julianny S. Karolina Z., współpracująca ze śledczymi, otrzymała złagodzenie wyroku z 12 lat do 11 lat i 10 miesięcy, natomiast Dariusz Z. zamiast 15 lat spędzi za kratami 13 lat i 6 miesięcy. Wyrok zakończył dramat, który przez wiele miesięcy był ukryty za zamkniętymi drzwiami mieszkania w Kudowie-Zdroju.