Spór o dymisje polskich ambasadorów. Sikorski zarzuca prezydentowi wywieranie nacisków

Fot. KSikorski / Shutterstock, Wojciech Olkuśnik / East News
Rezygnacja dwóch polskich ambasadorów wywołała ostry spór między rządem a Pałacem Prezydenckim. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, powołując się na ustalenia resortu, stwierdził, że do odejścia nakłaniał dyplomatów sam prezydent Karol Nawrocki. W odpowiedzi rezygnujący ambasadorowie przedstawili własne powody, podważając wersję szefa MSZ.

Jakub Kumoch, ambasador w Chinach, i Paweł Soloch, reprezentujący Polskę w Rumunii, złożyli rezygnacje w reakcji na narastający kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wystąpienie szefa dyplomacji i natychmiastowa riposta jednego z nich obnażyły głębszy konflikt: o konstytucyjny podział ról w polityce zagranicznej i o wpływ władzy wykonawczej na obsadę placówek.

Sikorski koryguje wypowiedź i oskarża prezydenta
Już w sobotę w TVN24 Sikorski mówił, że ambasadorów nakłaniał do odejścia personel prezydenta, a naciski są wywierane także na kandydatów na kolejne placówki. W poniedziałek w Sejmie minister poszedł jednak dalej i wskazał bezpośrednio na głowę państwa. 

Myślałem, że to personel pana prezydenta nakłaniał ambasadorów do rezygnacji ze stanowisk, do porzucenia swojej misji. Okazało się, że robił to osobiście prezydent − mówił. 

Jak dodał, takie działanie wykracza poza uprawnienia głowy państwa. 

To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji − podkreślił.

Dopytywany o źródło tych informacji, minister odparł krótko: „Mamy tę wiedzę w MSZ“. Przekonywał przy tym, że prezydent przekracza swoje kompetencje. 

Prezydent może według własnego widzimisię nadać komuś order, może nadać komuś obywatelstwo polskie, może kogoś ułaskawić, natomiast nie może wybierać sędziów i nie może też wybierać ambasadorów − wyliczał. 

Podkreślał przy tym, że protokolarne role prezydenta „nie dają mu podstawy do rządzenia Polską“.

Kumoch zaprzecza naciskom i powołuje się na sumienie
Na słowa ministra zareagowali sami dyplomaci, których sprawa dotyczyła. Najszybciej odpowiedział Jakub Kumoch, który kategorycznie zaprzeczył, by ulegał naciskom Pałacu. Przekonywał, że decyzję podjął samodzielnie, w proteście wobec działań rządu.

Wszelkie ważne decyzje osobiste, zwłaszcza te dotyczące spraw sumienia, podejmuję sam. Wie o tym każdy, kto choćby krótko ze mną pracował − napisał. 

Dodał, że nie jest w stanie tłumaczyć za granicą obecnej sytuacji „bez utraty twarzy“, a zarazem nie zamierza mówić źle o Polsce.

Z kolei Paweł Soloch tłumaczył, że jego rezygnacja to bezpośrednia reakcja na spór wokół Trybunału. Obaj dyplomaci, w przeszłości mianowani przez prezydenta Andrzeja Dudę, uznali, że w zaistniałych okolicznościach nie mogą dalej pełnić służby.

Sam Sikorski przypomniał przy tym, że to on zgodził się zatrzymać na placówkach część współpracowników poprzedniego prezydenta. Jak mówił, Andrzej Duda prosił go swego czasu o utrzymanie kilku z nich.

Czasami tak jest, że dobre uczynki są ukarane − skwitował szef MSZ.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *