Przez Polskę w piątek i w nocy przeszedł front atmosferyczny. Silny wiatr uszkadzał dachy i zrzucał gałęzie na samochody. Strażacy odnotowali ponad półtora tysiąca interwencji pogodowych w całym kraju. Szczególnie poważne zniszczenia pojawiły się w Kłecku w Wielkopolsce.
Silne podmuchy występowały w wielu regionach kraju. Jak poinformowała synoptyk Arleta Unton-Pyziołek, najmocniej wiało na Śnieżce, gdzie prędkość wiatru dochodziła do 140 kilometrów na godzinę. Na obszarach nizinnych najsilniejsze porywy zanotowano w Łodzi, Ustce i Kołobrzegu. Pogarszające się warunki szybko przełożyły się na setki zgłoszeń kierowanych do straży pożarnej.
Ponad 1700 interwencji strażaków. Najwięcej zgłoszeń z Wielkopolski i Mazowsza
Skala interwencji była duża już w piątek. Jak przekazał w sobotę po południu na antenie TVN24 rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Wojciech Gralec, tego dnia strażacy w całej Polsce wyjeżdżali do zdarzeń związanych z pogodą ponad 1150 razy. Najwięcej takich zgłoszeń odnotowano w województwie wielkopolskim.
Kolejne setki interwencji pojawiły się po północy. Od początku soboty straż pożarna otrzymała ponad 600 zgłoszeń związanych ze skutkami pogody. Tym razem najwięcej pracy służby miały na Mazowszu. Mimo dużej liczby zdarzeń nie pojawiły się informacje o osobach poszkodowanych.
Silny wiatr osiągał szczególnie wysokie wartości w górach. Według Arlety Unton-Pyziołek na Śnieżce porywy dochodziły do 140 km/h. Na nizinach najmocniej wiało w Łodzi, gdzie odnotowano 90 km/h. W Ustce prędkość porywów sięgnęła 83 km/h, a w Kołobrzegu 76 km/h.
W wielu miejscach wiatr łamał drzewa i konary, które spadały na drogi oraz samochody. Dochodziło również do uszkodzeń budynków. Szczególnie dużo takich zdarzeń pojawiło się w Wielkopolsce, gdzie skutki przejścia frontu były najbardziej dotkliwe.
Kłecko mocno ucierpiało. Uszkodzone dachy i zniszczenia na cmentarzu
Jak powiedział TVN24 Martin Halasz, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, do sobotniego poranka strażacy w całym województwie odnotowali 306 zdarzeń związanych z pogodą. Najwięcej zgłoszeń pochodziło z powiatu gnieźnieńskiego. Szczególnie trudna sytuacja panowała na terenie gminy Kłecko.
Wiatr uszkodził tam sześć dachów na budynkach mieszkalnych. Kolejnych sześć uszkodzeń dotyczyło dachów budynków gospodarczych. Silne podmuchy łamały również gałęzie, które spadały na samochody. Część mieszkańców została pozbawiona dostępu do energii elektrycznej.
Poważne szkody pojawiły się także na cmentarzu w Kłecku. Na miejscu była reporterka TVN24 Nadia Rulak, która rozmawiała z jedną z mieszkanek dotkniętych skutkami wichury. Kobieta opisała moment przejścia gwałtownej pogody.
– To był armagedon, bożego świata nie było widać. Wiało, drzewa się przewracały, padało, a straty takie wielkie, że niemożliwe – opowiadała kobieta w rozmowie z reporterką TVN24.
Mieszkanka przyjechała na cmentarz już w piątek wieczorem. Wtedy zobaczyła, że na należący do jej rodziny grób przewróciło się drzewo. Upadający pień uszkodził pomnik. Zniszczenia na nekropolii były jednym z najbardziej widocznych skutków gwałtownego załamania pogody w Kłecku.