Nawałnice uderzyły w Polskę. Zalane domy i masa zniszczeń, jest alert dla WOT
fot. Państwowa Straż Pożarna/X
Gwałtowne burze, ulewy i silny wiatr przyniosły poważne utrudnienia w wielu regionach Polski. Strażacy odnotowali już ponad 6,5 tys. interwencji, a tysiące gospodarstw zostały pozbawione energii elektrycznej. Sytuacja nadal jest trudna, ponieważ w części kraju obowiązują ostrzeżenia IMGW.
Skutki gwałtownej pogody są odczuwalne zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach. Strażacy zajmują się między innymi usuwaniem skutków podtopień oraz zabezpieczaniem uszkodzonych budynków. Problemy występują również na drogach i kolei, gdzie silny wiatr powoduje dodatkowe utrudnienia.
Strażacy mają pełne ręce pracy. Tysiące zgłoszeń w całym kraju
Skala interwencji Państwowej Straży Pożarnej szybko rosła wraz z przechodzeniem frontu burzowego nad kolejnymi częściami kraju. Początkowo do godz. 8 strażacy informowali o blisko 2 tys. zdarzeń. Do godz. 12:30 liczba ta sięgnęła niemal 6 tys., a późniejsze dane wskazywały już na ponad 6,5 tys. interwencji. Najwięcej zgłoszeń pochodziło z Mazowsza, gdzie odnotowano niemal 2,4 tys. zdarzeń. Ponad tysiąc interwencji przeprowadzono na Warmii i Mazurach, a przeszło 850 w województwie kujawsko-pomorskim. Kolejne setki zgłoszeń napłynęły m.in. z województw podlaskiego, łódzkiego, wielkopolskiego i śląskiego.
Działania strażaków obejmują przede wszystkim usuwanie połamanych drzew i konarów, wypompowywanie wody z zalanych terenów oraz zabezpieczanie uszkodzonych dachów. Jak przekazał Radiu Eska bryg. Karol Kroć z Państwowej Straży Pożarnej, strażacy interweniują na bieżąco, usuwając drzewa i gałęzie oraz odpompowując wodę z zatopionych ulic i niżej położonych kondygnacji budynków.
Strażacy interweniują na bieżąco, usuwają połamane drzewa, gałęzie. Odpompowują wodę z zatopionych terenów ulic, ale też i niżej położonych kondygnacji budynków. Zabezpieczają dachy, bo mam tu informację, że kilkanaście dachów zostało uszkodzonych. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z silnym wiatrem, czy z intensywnymi opadami deszczu – mówił Radiu Eska bryg. Karol Kroć z Państwowej Straży Pożarnej.
Warszawa walczy ze skutkami wichury. Drzewa spadały na samochody
Silny wiatr mocno dał się we znaki mieszkańcom Warszawy. Wichura powalała drzewa i konary, które blokowały ulice w różnych częściach miasta. Jak podaje Polsat News na Bielanach konar spadł na dwa samochody oraz latarnię, natomiast na Woli drzewo przygniotło samochód. W innym miejscu wiatr przewrócił drzewo na blok na Mokotowie.
Ze względów bezpieczeństwa do czasowo zamknięto warszawskie zoo oraz parki w Łazienkach Królewskich i Wilanowie. Skutki wichury były odczuwalne także poza stolicą. W wielu miejscach kraju strażacy usuwali drzewa i konary, a intensywne opady powodowały podtopienia ulic, posesji i budynków. Silny wiatr doprowadził również do uszkodzeń dachów. W Małopolsce, w gminie Dobczyce, zerwał dachy z pięciu budynków, a w jednym przypadku uszkodzona powierzchnia wyniosła około 140 metrów kwadratowych.
Sztorm nad Bałtykiem i gotowość WOT. IMGW nadal ostrzega
Gwałtowna pogoda nie ominęła również wybrzeża. W Stegnie silny wiatr wzburzył morze, a intensywne opady deszczu utrudniały korzystanie z plaży. Nagrania publikowane w mediach społecznościowych pokazywały wysokie fale oraz silne podmuchy. W Kątach Rybackich wiatr porwał natomiast parasol znajdujący się na plaży. W sobotę nad morzem porywy wiatru mogą osiągać około 60 km/h.
Jednocześnie trudna sytuacja pogodowa przełożyła się na awarie energetyczne. Ponad 50 tys. odbiorców pozostawało bez prądu na terenie oddziałów Energi w Toruniu i Płocku. W województwie łódzkim bez energii było około 19,4 tys. gospodarstw. Najwięcej awarii odnotowano w rejonach Tomaszowa Mazowieckiego, Zgierza i Piotrkowa Trybunalskiego. Wciąż w wielu miejscach w Polsce obowiązują również ostrzeżenia IMGW przed intensywnymi opadami, silnym wiatrem i burzami.
Nieciekawa sytuacja jest również w m.in. w woj. warmińsko-mazurskim pozostawiając za sobą trudne do opanowania skutki. Strażacy i służby ratunkowe odbierają kolejne zgłoszenia dotyczące zalanych dróg, piwnic i podwórek. Alarmująca sytuacja jest w Nowym Mieście Lubawskim, gdzie ulice zamieniły się w rwące potoki.