Bonda przerywa milczenie w sprawie Iwony Wieczorek. Padły porażające słowa: “Nazwisko sprawcy jest w aktach”

Katarzyna Bonda, najpopularniejsza autorka kryminałów w Polsce, nie ma wątpliwości – rozwiązanie zagadki zniknięcia Iwony Wieczorek jest na wyciągnięcie ręki. W szczerym wywiadzie dla podcastu Kozaczka pisarka zrzuciła informacyjną bombę. Jej zdaniem klucz do jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych III RP leży zakurzony w policyjnych archiwach, a śledczy mieli go przed oczami od samego początku.

Katarzyna Bonda prześwietla akta. “To jest stajnia Augiasza”
Katarzyna Bonda to nie tylko pisarka, to instytucja. Jej kryminały sprzedały się w nakładzie ponad 3 milionów egzemplarzy, co czyni ją bezsprzeczną ekspertką od mrocznych zakamarków ludzkiej natury. Przy okazji pracy nad najnowszą książką „Efekt morza”, autorka wykonała tytaniczną pracę dokumentacyjną, przekopując się przez góry akt dotyczących zaginięcia nastolatki z Gdańska. To sprawa, która od 15 lat nie daje spokoju śledczym i opinii publicznej.

W sprawie pracowało kilkuset biegłych ekspertów, gliniarzy, prokuratorów. Więcej niż chyba 500, nawet chyba 700, już teraz nie pamiętam. Można to na pewno znaleźć, świadków przesłuchano. To jest takiego rozmachu sprawa, żeby to uporządkować w tej chwili, na tym etapie- to jest po prostu mrówcza robota. To jest stajnia Augiasza.

Choć „Efekt morza” jest fikcją literacką, inspiracje są oczywiste. Katarzyna Bonda zaznacza jednak, że jej powieść nie jest dokumentem, choć czerpie garściami z realnych błędów i mechanizmów, które obserwowała podczas analizy akt.

W książce nie ma Iwony Wieczorek. Jest Marta Berg i postacie inaczej się nazywają. Historia jest tylko inspirowana tą sprawą. Każdy z czytelników zobaczy, które elementy, ale też jest bardzo dużo prawdziwych elementów z innych zaginięć. To nie jest oczywiście rozwiązanie zagadki Iwony Wieczorek.

zbliżenie na twarz iwony wieczorekInternet. prywatne archiwum

To jest papierek lakmusowy, taka sprawa, która jest wzorcowa i budzi w nas lęk i grozę i po prostu jesteśmy przerażeni tym, że to mogłoby nas spotkać. Dziewczyna jest piękna, jest taką typową filmową ofiarą, która znika bez śladu. Jest bardzo dużo błędów popełnionych przez policję. Na początkowym etapie śledztwa dużo było takich elementów, włącznie z prawdopodobnie złą kwalifikacją, bo to nie było zaginięcie, tylko trzeba było sprawę od razu prowadzić w kierunku 148.

Wnioski, do jakich doszła Katarzyna Bonda, są porażające i mogą wywrócić postrzeganie śledztwa do góry nogami. Pisarka stawia sprawę jasno: nie trzeba szukać nowych świadków na końcu świata. Nazwisko sprawcy znajduje się w pierwszym tomie akt.

Nazwisko sprawcy jest w pierwszym tomie akt w tym pierwszym, nie w tych kolejnych. Te mity, legendy i te kolejne informacje, które znowu się pojawiają. One po prostu robią taką zasłonę dymną, taki rodzaj mgły, przez którą nie widać.

Bonda ostro o znanym detektywie. “Zrobił bardzo kiepską robotę”
Dlaczego więc, skoro nazwisko rzekomo figuruje w dokumentach, sprawca wciąż pozostaje nieuchwytny? Zdaniem Bondy winny jest chaos informacyjny. Sensacyjne doniesienia o białym Fiacie Cinquecento czy rzekomym miejscu ukrycia zwłok tworzą wspomnianą „mgłę”, przez którą trudno dostrzec fakty. Autorka ostro skrytykowała medialny cyrk, jaki urządzono wokół tragedii, uderzając bezpośrednio w działania znanego detektywa.

Bardzo kiepską robotę zrobił detektyw, który został zatrudniony, który wszystko wyrzucał do mediów. Rodzina dziewczyny zatrudniła go oczywiście w szczytnym celu i tak dalej. (…) To jest niesamowite też, że narosło wokół niej bardzo dużo legend i mitów, które dzisiaj już są bardzo trudne do zweryfikowania.

To właśnie ten szum medialny sprawił, że poszukiwania Iwony Wieczorek stały się pożywką dla plotek. Każda kolejna niesprawdzona teoria oddalała śledczych od prawdy, która — według Bondy — została zapisana w dokumentach już w pierwszych dniach po zniknięciu 19-latki.

“Słodycz zatrzymana w oczach”. Stan zawieszenia bliskich
Poza chłodną analizą błędów policji, Katarzyna Bonda zwraca uwagę na piekło, przez jakie przechodzi rodzina. Pisarka rozmawiała z matką zaginionej, próbując zrozumieć stan permanentnego zawieszenia między nadzieją a żałobą. To emocjonalny rollercoaster, z którego nie da się wysiąść, dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie wyjaśniona.

Rozmawiałam z matką, bo oczywiście do tej książki robiłam dokumentację, rozmawiałam z różnymi osobami, których bliscy zaginęli. To jest stan zawieszenia bliskich takiej osoby, gdzie osoba jest nieobecna, nie wiadomo co się z nią stało i cały czas jesteś na takiej wadze i te szale się przesuwają raz tu, raz tu. Oni są w takiej szczelinie pomiędzy rzeczywistością, pomiędzy światami.

Dla królowej polskiego kryminału sprawa ta ma wymiar symboliczny. Iwona Wieczorek stała się twarzą wszystkich zaginionych, których los pozostaje nieznany.

Co było bardzo dojmujące dla mnie, to jak się weźmie listę osób zaginionych, zwłaszcza dziewczyn, ale też już w tej chwili i chłopców młodych, bo są różne rodzaje zaginięć. Natomiast tutaj mamy do czynienia z zaginięciem przepięknej, młodej dziewczyny, która miała przed sobą całe życie. One wszystkie są bardzo piękne i jest w nich taki rodzaj słodyczy zatrzymanej w tej fotografii w oczach, tak jakby coś wiedziała.

Choć „Efekt morza” to literacka fikcja, mechanizm zniknięcia opisany przez Bondę może być przerażająco bliski prawdy. Prawdy, na którą rodzina czeka od półtorej dekady, a która być może od lat kurzy się na policyjnej półce w tomie numer jeden.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *