Doda potrafi zelektryzować internet jednym zdjęciem, ale tym razem poszła o krok dalej. Gdy na jej profilu pojawiły się kadry ze szpitala i złowieszczo brzmiące pożegnanie, sieć zapłonęła. Obserwatorzy, mający w pamięci jej ostatnie dramatyczne wyznania o zdrowiu psychicznym, zaczęli łączyć kropki w najczarniejszy scenariusz. Na szczęście, zanim plotki wymknęły się spod kontroli, gwiazda w swoim stylu wyjaśniła, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami kliniki.
Szpital, łzy i „ostatnie widzenie”. Fani Dody przeżyli chwile grozy
Kiedy Doda włącza kamerę na Instagramie w sterylnych, szpitalnych wnętrzach, zazwyczaj nie wróży to nic dobrego. Tym razem artystka stanęła u boku swojego wieloletniego menadżera, Rafała Bogacza, i rzuciła do telefonu zdanie, które bez kontekstu brzmiało jak definitywny koniec ich współpracy, a może nawet coś gorszego.
No dobrze Kochani, nadszedł ten dzień. Rafi mnie widzi po raz ostatni.
Wielu fanów wstrzymało oddech. Czy to koniec wieloletniej przyjaźni? A może stan zdrowia samej artystki drastycznie się pogorszył? Doda jednak błyskawicznie rozładowała napięcie, serwując internautom klasyczny dla siebie zwrot akcji. Chodziło o wadę wzroku, z którą od lat zmagał się Rafi, menadżer Dody, a “ostatnie widzenie” dotyczyło jedynie… nieostrego obrazu przed zabiegiem.
Oczywiście, taką troszeczkę zamazaną.
Okazało się, że piosenkarka wcieliła się w rolę najwierniejszej pielęgniarki i wsparcia, towarzysząc przyjacielowi w kluczowym momencie. To właśnie operacja oczu była powodem wizyty Dody w szpitalu. Gwiazda, dbając o morale pacjenta, zaangażowała w proces całą swoją społeczność:
Trzymajcie kciuki za Rafiego..
instagram.com/dodaqueen
Reklama
Emocjonalny walec przejechał po gwieździe. Cena za walkę o zwierzęta jest przerażająca
Choć tym razem to nie Doda była pacjentką, jej obecność w placówce medycznej jest gorzkim memento jej obecnego stanu. Artystka jest wycieńczona, ale wciąż trwa na posterunku. Ostatnie tygodnie to dla niej prawdziwy emocjonalny rollercoaster, a pomoc zwierzętom stała się misją, która zaczęła zjadać jej własne zdrowie.
Widzieliśmy ją wszędzie — Interweniowała u prezydenta Bytomia w sprawie zaniedbanego schroniska i walczyła z patologiami w tzw. “patochroniskach”.
Ta determinacja ma jednak swoją cenę
Dziś spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Obrazy i informacje, które do mnie dotarły w ostatnich dniach, bardzo mnie psychicznie poturbowały. Najnormalniej w świecie nie daję sobie już z tym rady.
To nie jest zwykłe zmęczenie materiału. Doda przyznała wprost, że dla ratowania czworonogów poświęciła absolutnie wszystko — od kariery po życie prywatne. Jej organizm wysyła sygnały alarmowe, a bezsenność stała się jej nową, mroczną codziennością.
Od trzech tygodni nie istnieje moja praca, nie istnieje moje życie prywatne. Moi bliscy zapytali mnie, gdzie jest granica. Obiecałam sobie, że jeśli uda się zamknąć choć dwa patoschroniska, powiem stop.
instagram.com/dodaqueen
„Rafi, trzymaj się!”. Doda porzuca własne problemy, by ratować wzrok przyjaciela
W świecie show-biznesu, gdzie przyjaźnie często kończą się wraz z wygaśnięciem kontraktu, relacja na linii Doda-Rafał Bogacz to ewenement. Mimo że sama ledwo trzyma się na nogach, walcząc z atakami paniki i brakiem snu, artystka nie zawahała się ani chwili, by być przy swoim menadżerze.
To rzadki moment czułości i absolutnej lojalności. Doda Instagram traktuje jak pole bitwy o sprawy ważne, ale tym razem pokazała, że najważniejsi są dla niej ludzie (i zwierzęta), których kocha. Miejmy nadzieję, że teraz, gdy Rafi odzyska pełną ostrość widzenia, dostrzeże również, że jego szefowa potrzebuje chwili oddechu bardziej niż kiedykolwiek.