Podczas gdy cała Polska grała z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, a na ulicach miast miliony serc biły w rytmie pomagania, w Pałacu Prezydenckim panowała wymowna cisza. Tegoroczny, 34. Finał WOŚP przeszedł do historii nie tylko ze względu na rekordowe zbiórki, ale przede wszystkim przez bezprecedensową decyzję głowy państwa. Karol Nawrocki jako pierwszy prezydent w historii III RP całkowicie zignorował akcję Jurka Owsiaka. To koniec pewnej ery.
Reklama
Skąd taka decyzja? Zbigniew Bogucki przerywa milczenie w sprawie WOŚP
Gdy miliony Polaków wrzucały pieniądze do puszek, by wesprzeć akcję “Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, wielu zastanawiało się, co na licytację przekazał prezydent. Początkowo Kancelaria Prezydenta nabrała wody w usta. Gdy portal Gazeta.pl zapytał o dary na aukcję, urzędnicy zasłonili się przepisami, twierdząc, że “pytania o zdarzenia przyszłe nie podlegają ustawie”. Ta dyplomatyczna wymówka szybko jednak przestała być aktualna.
Prawdziwe powody wyłożył kawę na ławę szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki. W rozmowie z Radiem ZET przyznał wprost, że powodem nie był brak czasu, lecz kwestie ideologiczne. Według niego Jerzy Owsiak przestał być jedynie filantropem.
Jurek Owsiak zbyt mocno wszedł w politykę.
Bogucki nie gryzł się w język, wspominając swoje doświadczenia z Przystankiem Woodstock. Jego zdaniem hasła o miłości to tylko fasada, pod którą kryje się brutalna walka polityczna.
Stało się zupełnie inaczej. Oficjalnie było hasło miłość, przyjaźń, muzyka a było tam mnóstwo polityki. Artyści podburzali tłum, żeby wykrzykiwać wulgarne hasło pod adresem PiS.
prezydent.pl
Tradycja zerwana po latach. Nawet Andrzej Duda wspierał Owsiaka
Tego dnia Pałac Prezydencki dosłownie świecił pustkami. To historyczny precedens, bo do tej pory, niezależnie od barw partyjnych, urzędujący prezydenci zawsze dorzucali swoją cegiełkę do zbiórki. Robił to Lech Kaczyński, a
Izolacja prezydenta była tym bardziej widoczna, gdy spojrzy się na wyniki aukcji jego politycznych oponentów. Podczas gdy Karol Nawrocki milczał, premier Donald Tusk rozbił bank – jego złote buty piłkarskie osiągnęły zawrotną cenę ponad 115 tys. zł. Radosław Sikorski za przejażdżkę rowerową zebrał ponad 65 tys. zł. Tymczasem urzędujący prezydent stał się jedynym, który ostentacyjnie odwrócił wzrok od największej akcji charytatywnej w Polsce.