Krwawe dejà vu w Warszawie. Czy mordercy z 2025 roku naśladują bestie sprzed lat?

– W momencie kiedy przeczytałem w mediach i zaczęto publikować pewne informacje o zabójstwach z 2025 roku, otworzyła mi się taka przeszłość z lat mojej służby i to z początku funkcjonowania wydziału zabójstw komendy stołecznej – mówi w rozmowie z Gońcem Marek Dyjasz, były szef stołecznego Wydziału Zabójstw.

Bezwzględne typowanie ofiar pod sklepami – Jeżeli szła sama z siatami, siatkami, to znaczy, że jest samotna, że ma pieniądze, no bo stać ją na zakupy i w związku z tym coś w domu będzie cennego – zauważa Marek Dyjasz.
Młoda kobieta jako „uśpiony” zabójca – Ta młoda dziewczyna wchodziła za nią niejako, nie sprawiając wrażenia, że jest niebezpieczna, no bo na mężczyznę by raczej kobieta zwróciła uwagę – wyjaśnia ekspert.
Morderstwo jako „wykonywanie zawodu” – On podchodził do tego jakby realizował teraz swój zawód, pracę. Od tego był: od unieruchamiania, od unieszkodliwiania tych starszych kobiet – podsumowuje były policjant.
Mroczny powrót do przeszłości na Kabatach
Wydarzenia z 2025 roku wstrząsnęły mieszkańcami stolicy, ale dla Marka Dyjasza stały się przede wszystkim ponurym przypomnieniem historii, którą zwalczał u progu swojej kariery w elitarnej jednostce. Analiza zbrodni na ulicy Wąwozowej pokazała brutalną prawdę: przestępcy wciąż sięgają po te same, bezwzględne metody, które terroryzowały Warszawę ponad dwie dekady temu.

– Bo my mówimy o czasach, gdzie nie było monitoringów, nie było śladów cyfrowych, nie wiem, chociażby łączenia komórek – mówi Gońcowi Marek Dyjasz.
– Starsze osoby dlatego, że są bardziej bezbronne. Mniej stawiają oporu – dodaje były szef zabójstw.
 

Perfekcyjny podział ról w śmiertelnej szajce
Działanie grupy z przełomu lat 1998 i 1999 opierało się na precyzyjnym planie. Każdy z czterech członków gangu miał wyznaczone zadanie, od którego zależało powodzenie napadu i brutalna eliminacja ofiary. Kluczowe było uśpienie czujności seniorki jeszcze przed progiem mieszkania.

– Ta młoda dziewczyna wchodziła za nią niejako, nie sprawiając wrażenia, że jest niebezpieczna, no bo na mężczyznę by raczej kobieta zwróciła uwagę – zauważa w rozmowie z Gońcem były policjant.
Najbardziej przerażający był jednak brak jakichkolwiek emocji u głównego egzekutora szajki.
– Niesprawiający wrażenia, że no może mieć na swoim sumieniu czy czy czy może zabijać starsze osoby bez mrugnięcia okiem. A tak robił – podkreśla ekspert.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *