Atak w szkole pod Wyszkowem. Mąż ofiary przerwał milczenie, wskazał na służby

Fot. Wojciech Olkusnik/East News
Tragedia w szkole w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu wstrząsnęła lokalną społecznością. 15-letni uczeń zaatakował nożem 37-letnią Darię, szkolną woźną, która mimo wysiłków ratowników zmarła. Teraz głos zabrał jej mąż. Mężczyzna nie kryje rozpaczy i żalu. Twierdzi, że podczas dramatycznych wydarzeń rodzina nie otrzymała od służb niezbędnych informacji ani obiecanego wsparcia psychologicznego.

Do ataku doszło w czwartek, 8 października, około godz. 9. Napastnik ranił również dyrektora szkoły i nauczycielkę, którzy uczestniczyli w próbie jego obezwładnienia. Mąż Darii przebywał w tym czasie w pracy w Warszawie. Kiedy dowiedział się o zdarzeniu, natychmiast ruszył na miejsce. Jak opowiedział w rozmowie z „Faktem”, przez długi czas nie wiedział, co stało się z jego żoną. O przebiegu wydarzeń miał dowiadywać się przede wszystkim z mediów.

Atak nożownika w szkole w Leszczydole-Nowinach. Daria zginęła podczas pracy
Daria miała 37 lat i pracowała jako woźna w szkole w Leszczydole-Nowinach w województwie mazowieckim. W dniu tragedii przyszła do pracy przed godz. 8. Około godz. 9 na teren placówki wszedł 15-letni Wiktor, który nagle wyciągnął nóż.

Kobieta zauważyła zachowanie nastolatka i zwróciła mu uwagę. Wtedy chłopak miał rzucić się na nią i zadać jej kilka ciosów. Krzyki usłyszał dyrektor szkoły, który ruszył na pomoc. Dołączyła do niego nauczycielka. Oboje również zostali ranni, ale wspólnymi siłami udało im się obezwładnić napastnika i zatrzymać go do czasu przyjazdu policji.

Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Ratownicy przez dłuższy czas walczyli o życie 37-latki, jednak nie udało się jej uratować. Daria zmarła, pozostawiając męża i dwóch synów.
Mąż zamordowanej Darii ma żal do służb. “Nikt mi nie chciał nic powiedzieć”
Daniel, mąż zmarłej kobiety, w chwili ataku przebywał w pracy w Warszawie. Około godz. 10 otrzymał telefon z informacją o wydarzeniach w pobliżu szkoły. Natychmiast przerwał swoje obowiązki i pojechał do Leszczydołu-Nowin.

Na miejscu zastał liczne służby ratunkowe. Mimo że próbował dowiedzieć się, co dzieje się z żoną, nie otrzymał informacji, na które czekał. Jak relacjonował w rozmowie z „Faktem”, nie wpuszczono go również do budynku szkoły.

Moja żona leżała w szkole. Nie wiedziałem, ile razy została ugodzona, czy otrzymała ciosy w głowę, czy w serce. Nie dostałem kompletnie żadnych informacji. Nawet mnie do niej nie wpuścili – powiedział mężczyzna.

Daniel podkreślał, że w trakcie akcji ratunkowej nie wiedział, w jakim stanie znajduje się jego żona. Według jego relacji nikt z policji ani prokuratury nie skontaktował się z nim, aby przekazać mu informacje o sytuacji.

Policja ani razu do mnie nie zadzwoniła. Z mediów dowiedziałem się, co się stało – powiedział w rozmowie z “Faktem” zrozpaczony mąż Darii.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *