Rodzinna uroczystość zakończyła się tragicznym odkryciem w amerykańskim stanie Maine. 61-letnia Sharon Bukulmez wracała z wesela swojego syna wraz z dwojgiem wnuków. Kobieta miała odwieźć 5-letnią Kinley Grubb i 3-letniego Sawyera Grubba do domu, jednak cała trójka nie dotarła na miejsce.
Zaniepokojona rodzina powiadomiła służby, a rozpoczęte poszukiwania zakończyły się następnego dnia odnalezieniem samochodu w wodzie. W jego wnętrzu znajdowały się ciała kobiety i dzieci. Policja prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić, dlaczego pojazd znalazł się w zatoczce i co wydarzyło się podczas tragicznego powrotu.
Zaginęli po rodzinnym weselu. Ruszyły poszukiwania
Do tragedii doszło w rejonie Roque Bluffs. Jak przekazały lokalne media, Sharon Bukulmez wraz z wnukami była ostatni raz widziana poprzedniego wieczoru, około godziny 20:30. Cała trójka opuszczała wówczas dom krewnych w Jonesboro i miała udać się w kierunku Machias.
Kiedy kobieta i dzieci nie pojawili się w domu, rodzina zaczęła się niepokoić i zawiadomiła policję. Funkcjonariusze rozpoczęli działania poszukiwawcze. Kluczowe okazały się informacje dotyczące telefonu należącego do 61-latki.
„W ramach tych działań Komenda Policji w Bar Harbor uzyskała informacje o lokalizacji z telefonu komórkowego Bukulmez, które wskazywały na miejsce w wodzie w pobliżu rampy dla łodzi na końcu Schoppee Point Road w Roque Bluffs” – przekazała rzeczniczka policji Shannon Moss.
Samochód znaleziono w wodzie
W niedzielę około godziny 7 rano służby zlokalizowały zatopiony samochód. Na miejsce skierowano między innymi szeryfa hrabstwa Washington oraz Straż Przybrzeżną. Pojazd znajdował się w wodzie w rejonie Pond Cove.
Po wydobyciu auta potwierdziły się najgorsze obawy rodziny. W środku odnaleziono ciała Sharon Bukulmez oraz jej dwojga wnuków: 5-letniej Kinley i 3-letniego Sawyera.
Zwłoki przewieziono do Biura Głównego Lekarza Sądowego w Auguście. Zaplanowane sekcje zwłok mają pomóc w ustaleniu dokładnej przyczyny śmierci oraz okoliczności tragedii.