Bliscy pożegnali Adriana Szymaniaka. Przyjaciel zabrał głos po pogrzebie, to usłyszał od niego przed śmiercią

Adrian Szymaniak, fot. adrian_szz/Instagram
Adrian Szymaniak, znany z programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, został pożegnany 9 września w Żołędowie. Pogrzeb miał charakter religijny i prywatny. W uroczystości uczestniczyli tylko najbliżsi zmarłego. Pożegnaniu towarzyszyły szczególne decyzje rodziny oraz poruszający wpis przyjaciela Adriana. To miał usłyszeć od niego na miesiące przed śmiercią.

Adrian Szymaniak zmarł 5 września w wieku 39 lat po walce z agresywnym nowotworem. O chorobie dowiedział się w lipcu ubiegłego roku, a przez kolejne miesiące opowiadał o leczeniu na Instagramie. Razem z żoną, Anitą Szydłowską-Szymaniak, organizował także zbiórki pieniędzy na kosztowną terapię. Informacja o jego śmierci wywołała duże poruszenie wśród widzów „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, którzy śledzili jego walkę z glejakiem IV stopnia.

Pogrzeb Adriana Szymaniaka w Żołędowie. Rodzina zadbała o prywatność
Uroczystości pogrzebowe Adriana Szymaniaka odbyły się 9 września w Żołędowie w województwie kujawsko-pomorskim. Rozpoczęły się w południe i miały charakter wyznaniowy. Ceremonii przewodniczył duchowny, a w pożegnaniu uczestniczyło wyłącznie najbliższe grono rodziny i przyjaciół.

Taki przebieg uroczystości był zgodny z wcześniejszą prośbą Anity Szydłowskiej-Szymaniak. Po śmierci męża poinformowała ona, że rodzina potrzebuje przede wszystkim ciszy oraz możliwości przeżycia żałoby z dala od zainteresowania osób postronnych.

– Z ogromnym bólem informujemy, że Adrian odszedł. W tych niezwykle trudnych chwilach najważniejsze są dla nas cisza, bliskość i możliwość pożegnania Go w gronie najbliższych. Uroczystość pogrzebowa Adriana będzie miała charakter wyłącznie rodzinny i prywatny – pisała Anita.

Zgodnie z wolą żony zrezygnowano z tradycyjnych form informowania o pogrzebie. Nie wywieszono klepsydr, a w internecie nie ukazał się nekrolog dotyczący uroczystości. Miało to pozwolić rodzinie na zachowanie intymnego charakteru pożegnania.

Anita Szydłowska-Szymaniak zwróciła się również z osobnym apelem dotyczącym kontaktu z rodziną. Chciała, aby najbliżsi mogli przeżyć pierwsze dni po śmierci Adriana bez telefonów i kolejnych wiadomości.

– W tym niezwykle trudnym dla nas czasie prosimy również o powstrzymanie się od osobistego składania kondolencji, telefonów oraz wiadomości. Potrzebujemy ciszy, spokoju i przestrzeni, aby przeżyć ten czas w gronie najbliższych.

Adrian i Anita byli razem przez osiem lat. Wspólnie wychowywali dwoje dzieci. To właśnie rodzina znalazła się w centrum próśb o uszanowanie prywatności po śmierci 39-latka.
Adrian Szymaniak walczył z glejakiem IV stopnia. Dzielił się leczeniem w sieci
Problemy zdrowotne Adriana Szymaniaka stały się publicznie znane po diagnozie postawionej w lipcu ubiegłego roku. Stwierdzono u niego agresywny nowotwór – glejaka IV stopnia. Przez kilkanaście miesięcy uczestnik „Ślubu od pierwszego wejrzenia” dzielił się ze swoimi obserwatorami informacjami dotyczącymi swojej walki z chorobą.

W tym okresie razem z żoną organizował również zbiórki przeznaczone na kosztowne leczenie. W działania zaangażowali się internauci, którzy wspierali rodzinę finansowo, ale także przekazywali słowa otuchy podczas kolejnych etapów choroby.

Ostatecznie choroby nie udało się pokonać. Adrian Szymaniak zmarł 5 września. Wiadomość przekazana przez jego żonę była szczególnie poruszająca dla osób, które przez wiele miesięcy obserwowały jego leczenie i kibicowały mu w walce z nowotworem.

W dniu pogrzebu Adriana w mediach społecznościowych pożegnał także jego przyjaciel Piotr Kęsik, radny ze Szczecina. We wpisie opublikowanym na Instagramie wspominał charakter zmarłego oraz jedną z rozmów, do której doszło podczas jego wesela.

– Dziś żegnamy dobrego człowieka, Adrian był radosny, uczciwy, pogodny, lojalny. Na jego weselu podszedłem do Adriana, mówiąc, że rozumiem, dlaczego wziął ślub w kościele i wyprawił wesele, uśmiechnął się i odwiedzał: Cieszę się, bardzo tego chciałem. I nie mówił tylko o sobie, mówił o swoich dzieciach, żonce, rodzinie i nas wszystkich, biskich mu ludziach, płakać mi się chce, ale on by pewnie tego nie chciał. Żegnaj przyjacielu… – napisał Piotr Kęsik na Instagramie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *