Honorata Skarbek — ikona polskiego Instagrama, która od lat zaraża fanów optymizmem, właśnie zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Zamiast perfekcyjnych kadrów — wenflon, opatrunek na twarzy i dramatyczny wyścig z czasem.
“Proszę, pomóżcie”. Honorata Skarbek błaga o pomoc
Wszystko zaczęło się od serii niepokojących wpisów. Zdesperowana influencerka szukała ratunku u swoich obserwatorów, gdy zegar nieubłaganie tykał. Honorata Skarbek gorączkowo próbowała znaleźć kontakt do specjalisty “na cito”, chcąc za wszelką cenę uniknąć wielogodzinnego oczekiwania w publicznej placówce.
Gwiazda z milionowymi zasięgami nagle stała się bezradna wobec nagłego problemu zdrowotnego. W jej apelu czuć było strach i ogromną presję czasu, gdy prosiła o namiary na kogoś takiego jak chirurg szczękowo-twarzowy.
Sprawdzony chirurg szczękowo-twarzowy na CITO. Tylko błagam, ktoś naprawdę wyspecjalizowany. Na SOR czas oczekiwania minimum 10 godzin. Proszę, pomóżcie.
instagram.com/stories/honkabiedronka
Osiem godzin na szpitalnym korytarzu. “Moja seria została brutalnie przerwana”
Rzeczywistość okazała się jednak nieubłagana. Na opublikowanych kadrach widać wyraźne zmęczenie, ból i spory biały opatrunek na twarzy, który przykrywa miejsce wymagające interwencji specjalisty.
Reklama
instagram.com/stories/honkabiedronka
Reklama
Widok wbitego wenflonu dobitnie świadczy o powadze sytuacji. Ulubiony dzień tygodnia piosenkarki zamienił się w pasmo cierpienia i stresu, o czym poinformowała fanów w gorzkich słowach, nie ukrywając swojego rozgoryczenia.
Reklama
Moja seria kocham poniedziałki została dziś brutalnie przerwana. Osiem godzin na SOR-ze, pozdrawiam. Robię sobie dwa dni wolnego.
instagram.com/stories/honkabiedronka
Reklama
To nie koniec problemów. Nieuleczalna choroba i walka z łysieniem
Ten incydent to kolejny cios dla organizmu, który i tak jest już mocno obciążony.Gwiazda od lat zmaga się z nieuleczalną chorobą jelit, a także z postępującym łysieniem androgenowym, co dla osoby pracującej wizerunkiem jest ogromnym wyzwaniem psychicznym.
Obecna wizyta na SOR to tylko wierzchołek góry lodowej w jej walce o zdrowie. Piosenkarka wielokrotnie podkreślała, że chce dawać wsparcie i nadzieję innym kobietom będącym w podobnej sytuacji.
Ze zdrowiem masakra. Cztery lata leczyli jelita. Mam pięćdziesiąty dzień cyklu i łysieję. […] Ja od wielu lat dzielę się z moimi odbiorcami aspektami dotyczącymi mojego łysienia androgenowego, ponieważ cierpię na tę chorobę genetyczną, która jest praktycznie do końca życia. Mówię o tym głośno, żeby też dać wsparcie innym kobietom, które się z tym zmagają. Jest to ogromny problem. Są oczywiście na to sposoby. Ja to dobrze coveruję, nie mam takiego gęstego przedziałka.
– mówiła w rozmowie z Pudelek.pl.