Krakowscy śledczy poznali wstępne wyniki sekcji zwłok czterech osób znalezionych w mieszkaniu w Skawinie. Jak informują „Fakt” oraz Prokuratura Okręgowa w Krakowie, nowe dowody i zeznania świadka pozwoliły zweryfikować dotychczasowe ustalenia dotyczące przebiegu tej tragedii.
Sekcja zwłok potwierdza wstępne ustalenia śledczych
Badania przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie potwierdziły pierwotne przypuszczenia śledczych. O ich wynikach poinformował „Fakt” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prok. Tomasz Waszczuk.
„Jeśli chodzi o starszą kobietę, sekcja zwłok wykazała rozległe obrażenia głowy, zadane ciężkim przedmiotem. To one prawdopodobnie były powodem zgonu. Podobne obrażenia głowy stwierdzono u młodszej kobiety, dodatkowo na jej ciele ujawniono rany cięte” – przekazał rzecznik.
Jak dodał, obrażenia stwierdzono również u ośmiodniowej córeczki, Luizy.
Śledczy odtwarzają kolejność wydarzeń w mieszkaniu
Prokuratura na podstawie ustaleń medyków sądowych potwierdza obecnie priorytetową wersję zdarzeń. Jak przekazał prokurator Waszczuk, wstępne wyniki badań sekcyjnych na razie utwierdzają śledczych w tezie, że sprawcą tragedii był mężczyzna. Wszystkie trzy ofiary znaleziono w jednym pokoju, natomiast ciało Mateusza G. w łazience.
Z nieoficjalnych ustaleń Radia ESKA wynika, że do tragedii miało dojść po kłótni mężczyzny z teściową. Zofia P. prawdopodobnie została zaatakowana jako pierwsza. Broniła się natomiast 27-letnia Gabriela G., na co wskazują ślady ujawnione na jej rękach. Narzędzia, których użył sprawca, zabezpieczyli policjanci na miejscu.
Zeznania sąsiada pomogły zawęzić czas zbrodni
Ważnym elementem w odtworzeniu chronologii okazały się przesłuchania świadków. Jeden z mieszkańców bloku przy ulicy Niepodległości zeznał, że w czwartek wieczorem słyszał płacz noworodka.
„Wcześniej była mowa o czwartku około godziny 18.00, a teraz wiemy, że jeszcze około 20.00 dziecko płakało i było uspokajane przez rodziców. To trochę zawęża nam czas zdarzenia” – wskazał prokurator Waszczuk.
Przesłuchani sąsiedzi i bliscy opisywali rodzinę jako spokojną i dobrze sytuowaną. Policja potwierdziła, że w tym mieszkaniu nigdy wcześniej nie odnotowano interwencji związanych z przemocą domową, a lokatorzy nie zgłaszali niczego niepokojącego.