W sobotę rano w zbiorniku pokopalnianym w Russocicach (woj. wielkopolskie) odnaleziono samochód z ciałami dwóch seniorów. Znalezienie auta, głęboko zatopionego pod wodą, zakończyło dramat poszukiwań 77‑letniego mężczyzny i jego 75‑letniej żony, którzy mieli zostać zawiezieni do sanatorium. To tragiczna i tajemnicza historia, która wstrząsnęła lokalną społecznością.
Mieli jechać do sanatorium, nie żyją
Rodzina zgłosiła zaginięcie małżeństwa, kiedy nie zastała ich w domu, gdzie mieli być zabrani do sanatorium. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania. W pobliżu pokopalnianego zbiornika wodnego zauważyli ślady opon na piasku oraz tablicę rejestracyjną samochodu marki Volvo — to zapowiadało tragiczne odkrycie. O wydarzeniu poinformował portal Turek.net:
W sobotę 9 sierpnia około godziny 12:21 służby otrzymały zgłoszenie o pojeździe znajdującym się w zbiorniku wodnym po dawnej odkrywce węgla brunatnego, znanym jako zbiornik Władysławów. Informację potwierdził dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Turku.
Akcja służb. Bezpośrednie działania i śledztwo
Na miejscu pracowali strażacy, policja oraz prokurator. Samochód został zabezpieczony do wydobycia z wody, a pod nadzorem prokuratury prowadzono szczegółowe oględziny i ustalano przebieg zdarzenia. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku — samochód najpewniej zjechał ze skarpy i wjechał do akwenu.
Ruszyła akcja wydobycia pojazdu z wody, która trwała przez cały dzień. Miejscowość Russocice została ogarnięta żałobą; mieszkańcy i służby podkreślają, że śmierć małżeństwa to głęboki wstrząs. Sprawa budzi pytania nie tylko o przyczyny tragedii, lecz także o sytuację infrastruktury drogowej i świadomość bezpieczeństwa seniorów.