Polskie środowisko sportowe pogrążyło się w żałobie po śmierci znanego judoki i trenera, który zmarł w wieku 61 lat. Wybitny zawodnik, wielokrotny medalista mistrzostw Polski w judo oraz były asystent trenera kadry narodowej jeszcze w miniony weekend sędziował zawody sportowe.
Nie żyje wielokrotny medalista mistrzostw Polski w judo
Zmarły w środę 13 maja sportowiec przez większość swojej kariery związany był z judo i klubem GKS Czarni Bytom. Swoje pierwsze kroki stawiał w Starcie Częstochowa, jednak już jako 16-latek trafił do bytomskiego klubu, z którym pozostał związany na kolejne lata.
W 1983 roku sięgnął po tytuł mistrza Polski juniorów, a następnie zdobył dziewięć medali mistrzostw kraju seniorów, w tym dwa złote. Jego nagła śmierć została potwierdzona przez kluby sportowe.
- Dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. Odszedł Marek Pituła – wieloletni zawodnik, trener i osoba od lat związana z GKS Czarni Bytom. Wielokrotny medalista mistrzostw Polski, ceniony szkoleniowiec i wychowawca wielu zawodników. Rodzinie i Bliskim składamy szczere wyrazy współczucia – napisano na profilu GKS Czarni Bytom na Facebooku.
Urodzony w 1961 roku Marek Pituła, mimo sukcesów na arenie krajowej, nie doczekał się startów w mistrzostwach świata i Europy, co było związane z silną konkurencją w kategorii ciężkiej. W tym samym okresie rywalizował bowiem z Rafałem Kubackim, późniejszym dwukrotnym mistrzem świata i wielokrotnym medalistą imprez kontynentalnych.
Po zakończeniu kariery sportowej Pituła kontynuował działalność w judo jako trener GKS-u Czarnych Bytom – najpierw prowadząc grupy juniorskie, a następnie pracując z pierwszą drużyną. W tym czasie współpracował również z kadrą olimpijską jako asystent trenera, pozostając aktywny w strukturach polskiego judo. Równolegle rozwijał się jako sędzia, zyskując opinię doświadczonego i cenionego arbitra na krajowych zawodach.
Śmierć Marka Pituły poruszyła środowisko sportowe. Zmarłego zawodnika wspomniał między innymi Waldemar Legień, dwukrotny mistrz olimpijski, który podkreślił, że łączyły ich dobre relacje, a jeszcze niedawno mieli okazję się spotkać.
- Jeszcze w poprzednią środę widzieliśmy się w Bytomiu. W weekend sędziował zawody judo. Zapraszałem go na grilla. To był wspaniały człowiek, prawdziwy przyjaciel. Mówiłem na niego “Misiu” – wspomina Waldemar Legień cytowany przez stronę miasta Bytom.