Nie żyje pilot LOT-u. Zmagał się z ciężką chorobą

Nie żyje pilot Polskich Linii Lotniczych LOT, który przez trzy dekady był związany z polskim lotnictwem i setki razy wznosił się w powietrze jako kapitan. Jego życie zmieniła dramatyczna diagnoza. Mimo walki do końca, nie udało się wygrać z chorobą.

30 lat w powietrzu i jedna wielka pasja
Nie żyje Piotr Knyż – wieloletni kapitan Polskich Linii Lotniczych LOT, który zmarł 14 kwietnia 2026 roku po długiej i wyniszczającej chorobie. Informacja o jego śmierci poruszyła środowisko lotnicze oraz wszystkich, którzy mieli okazję go poznać. Był postacią niezwykle cenioną – zarówno za swoje umiejętności, jak i podejście do zawodu. Piotr Knyż był także instruktorem i egzaminatorem pilotażu, bardzo cenionym w środowisku lotniczym.

Knyż od najmłodszych lat związany był z lotnictwem. Jak sam podkreślał, lotniska były jego drugim domem, a latanie największą życiową pasją. Swoją karierę rozwijał przez blisko 30 lat w strukturach Polskie Linie Lotnicze LOT. W tym czasie spędził w powietrzu imponującą liczbę godzin – około 18 tysięcy. Jeszcze kilka lat temu świętował symboliczny jubileusz 15 tysięcy godzin lotu.

Pilot aktywnie dzielił się swoją historią również w mediach społecznościowych.

Od wczesnych młodzieńczych lat cały swój czas spędzałem na lotniskach. Najpierw była radość z szybowania, po czym rozpoczęcie pracy w Polskich Liniach Lotniczych LOT. Tam prawie 30 lat spełniałem się zawodowo, wykonując to, co kochałem najbardziej − latanie – czytamy w opisie zbiórki pilota

Jego historia to przykład człowieka, który realizował swoje marzenia i całkowicie poświęcił się pracy, która była jednocześnie jego największą pasją.

Druzgocąca diagnoza. Glejak mózgu zmienił wszystko
Przełomowy moment w życiu Piotra Knyża nastąpił w październiku 2025 roku. To wtedy pojawiły się pierwsze niepokojące objawy – zaburzenia pola widzenia. W jego zawodzie był to sygnał alarmowy, dlatego natychmiast poddał się szczegółowym badaniom. Tomografia komputerowa wykazała obecność dużego guza mózgu.

Początkowo istniała nadzieja na jego usunięcie. Niestety, mimo wielogodzinnej operacji nie udało się osiągnąć oczekiwanego efektu. Jak relacjonował sam pilot:
 

Wycinki pobrane do badania histopatologicznego pokazały najgorszą możliwą diagnozę – guz okazał się glejakiem IV stopnia, nieoperowalnym. Jednym z najbardziej złośliwych i agresywnych guzów mózgu – pisał Piotr Knyż.

Diagnoza była druzgocąca. Glejak mózgu IV stopnia to jedna z najcięższych postaci nowotworów, o bardzo złym rokowaniu. Choroba szybko zaczęła wpływać na jego życie i możliwości dalszego funkcjonowania.

Mimo to kapitan nie zamierzał się poddać. Rozpoczął leczenie, jednak pierwsza próba chemioterapii została przerwana z powodu obrzęku mózgu. Konieczna była regeneracja organizmu przed kolejnymi etapami terapii. Każdy dzień stawał się walką – nie tylko o zdrowie, ale i o nadzieję.

Walka do końca i nadzieja na leczenie w USA
Pomimo dramatycznej diagnozy Piotr Knyż nie tracił nadziei. Szukał nowych możliwości leczenia, które mogłyby dać mu szansę na życie. Nadzieja pojawiła się w Stanach Zjednoczonych, gdzie lekarze deklarowali możliwość operacji guza – czego nie podjęli się specjaliści w Polsce.

Dodatkową szansą była nowoczesna terapia CAR-T. 

To leczenie, które daje nadzieję tam, gdzie inne możliwości się kończą. Dla mnie to nie opcja, to jedyna szansa na życie – pisał pilot.

Problemem okazały się jednak ogromne koszty leczenia, które przekraczały jego możliwości finansowe. W związku z tym zdecydował się na publiczny apel o pomoc i założenie zbiórki, której celem było kosztowne leczenie.

Jego historia poruszyła tysiące osób, które zaangażowały się w pomoc i wsparcie. Niestety, mimo ogromnej determinacji i szerokiego odzewu społecznego, nie udało się pokonać choroby. Kapitan zmarł 14 kwietnia 2026 roku, co przekazał portal “dlapilota.pl”.

Jego odejście to ogromna strata dla bliskich, przyjaciół oraz całego środowiska lotniczego. Pozostanie zapamiętany jako człowiek pełen pasji, odwagi i niezwykłej siły w obliczu najtrudniejszej walki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *