{"id":1792,"date":"2026-02-02T05:07:53","date_gmt":"2026-02-02T05:07:53","guid":{"rendered":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/?p=1792"},"modified":"2026-02-02T05:07:53","modified_gmt":"2026-02-02T05:07:53","slug":"starszy-sasiad-obok-codziennie-krzyczal-na-bezdomnego-psa-az-do-dnia-gdy-zobaczylismy-go-siedzacego-na-krawezniku-z-smycza-w-reku-i-lzami-na-twarzy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/?p=1792","title":{"rendered":"Starszy s\u0105siad obok codziennie krzycza\u0142 na bezdomnego psa, a\u017c do dnia, gdy zobaczyli\u015bmy go siedz\u0105cego na kraw\u0119\u017cniku z smycz\u0105 w r\u0119ku i \u0142zami na twarzy."},"content":{"rendered":"\n<p>Starszy s\u0105siad obok codziennie krzycza\u0142 na bezdomnego psa, a\u017c do dnia, gdy zobaczyli\u015bmy go siedz\u0105cego na kraw\u0119\u017cniku z smycz\u0105 w r\u0119ku i \u0142zami na twarzy.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img decoding=\"async\" src=\"https:\/\/hren.vuuel.com\/wp-content\/uploads\/2026\/01\/extra-1-185.png\" alt=\"\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p>Przez miesi\u0105ce ca\u0142a ulica budzi\u0142a si\u0119 przy tym samym d\u017awi\u0119ku: chrypliwy, za\u0142amany g\u0142os wo\u0142aj\u0105cy, \u201eId\u017a precz! Wyno\u015b si\u0119!\u201d, po kt\u00f3rym nast\u0119powa\u0142o rozpaczliwe szczekanie i ostre zatrza\u015bni\u0119cie metalowej bramy. Ludzie przewracali oczami, mamrotali o \u201etym zgorzknia\u0142ym Samuelu\u201d i \u201etym g\u0142upim kundlu\u201d, a zas\u0142ony zasuwali nieco mocniej.<\/p>\n\n\n\n<p>Z okna mojej kuchni mia\u0142am idealny widok. Pies, wychudzony, br\u0105zowy mieszaniec z jedn\u0105 bia\u0142\u0105 \u0142ap\u0105, zawsze o \u015bwicie siada\u0142 tu\u017c przed ma\u0142ym ceglanym domem Samuela. Ogon p\u00f3\u0142 na p\u00f3\u0142 merda\u0142, p\u00f3\u0142 waha\u0142 si\u0119. I za ka\u017cdym razem Samuel wybiega\u0142, z potarganymi siwymi w\u0142osami, w zu\u017cytym niebieskim swetrze, wymachuj\u0105c lask\u0105 jak mieczem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eSpadaj! Wyno\u015b si\u0119!\u201d \u2014 krzycza\u0142 g\u0142o\u015bniej ni\u017c pies.<\/p>\n\n\n\n<p>Pies nigdy nie warcza\u0142. Nigdy nie ods\u0142ania\u0142 z\u0119b\u00f3w. Po prostu si\u0119 cofa\u0142 o kilka krok\u00f3w, a potem k\u0142ad\u0142 si\u0119 w pewnym oddaleniu, obserwuj\u0105c drzwi starego cz\u0142owieka d\u0142ugo po ich zamkni\u0119ciu. By\u0142o w tym co\u015b \u0142ami\u0105cego serce, jak czeka\u0142, jakby wierzy\u0142, \u017ce pewnego dnia krzyki b\u0119d\u0105 inne.<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0105siedzi rozmawiali. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 nie zna\u0142a historii Samuela, ale powtarzali to, co s\u0142yszeli.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eOn nienawidzi ps\u00f3w, to pewne\u201d \u2014 powiedzia\u0142a pani Collins z naprzeciwka. \u201eS\u0142ysza\u0142am, \u017ce kiedy\u015b jaki\u015b pies ugryz\u0142 jego syna.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eKto\u015b powinien zadzwoni\u0107 po kontrol\u0119 zwierz\u0105t\u201d \u2014 burkn\u0119\u0142a inna s\u0105siadka. \u201eTen bezdomny wraca, bo kto\u015b go karmi.\u201d Spojrza\u0142a na mnie wymownie.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie odezwa\u0142am si\u0119, cho\u0107 pusta puszka po psiej karmie w moim koszu mog\u0142aby za mnie odpowiedzie\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Pewnego szczeg\u00f3lnie zimnego poranka zobaczy\u0142am, jak pies dr\u017cy na schodach Samuela. Mr\u00f3z przyczepi\u0142 si\u0119 do jego futra jak s\u00f3l. Cz\u0119\u015b\u0107 mnie chcia\u0142a wybiec z kocem, ale zna\u0142am schemat: Samuel wyjdzie, nakrzyczy, pies ucieknie, zas\u0142ona ma\u0142ego ceglastego domku opadnie na miejsce.<\/p>\n\n\n\n<p>Tylko \u017ce tego ranka wydarzy\u0142o si\u0119 co\u015b innego. Samuel otworzy\u0142 drzwi, uni\u00f3s\u0142 lask\u0119\u2026 i zastyg\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Pies nie uciek\u0142. Sta\u0142, nogi dr\u017ca\u0142y, i zrobi\u0142 powolny krok do przodu. Potem kolejny. Ramiona starego opad\u0142y. R\u0119ka \u015bciskaj\u0105ca lask\u0119 zadr\u017ca\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eBen\u2026\u201d \u2014 wyszepta\u0142. By\u0142am pewna, \u017ce \u017ale us\u0142ysza\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Pies przechyli\u0142 g\u0142ow\u0119. Samuel prze\u0142kn\u0105\u0142 mocno \u015blin\u0119, gwa\u0142townie odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i zatrzasn\u0105\u0142 drzwi. Pies, zdezorientowany, zn\u00f3w po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 na zamarzni\u0119tych schodach.<\/p>\n\n\n\n<p>Tej nocy wiatr wy\u0142 tak g\u0142o\u015bno, \u017ce zag\u0142usza\u0142 zwyk\u0142y miejski gwar. O p\u00f3\u0142nocy posz\u0142am zamkn\u0105\u0107 okno i zobaczy\u0142am ma\u0142\u0105 sylwetk\u0119 skulon\u0105 przy drzwiach Samuela, trz\u0119s\u0105c\u0105 si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Pod wp\u0142ywem impulsu wzi\u0119\u0142am stary r\u0119cznik i misk\u0119 resztek jedzenia, po czym wymkn\u0119\u0142am si\u0119 na zewn\u0105trz. M\u00f3j oddech malowa\u0142 duchy w powietrzu. Pies podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119, oczy matowe, ale \u0142agodne.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eNie powinnam ci\u0119 karmi\u0107\u201d \u2014 wyszepta\u0142am. \u201eAle te\u017c nie mog\u0119 pozwoli\u0107, by\u015b zamarz\u0142.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy k\u0142ad\u0142am misk\u0119, \u015bwiat\u0142o na werandzie Samuela zapali\u0142o si\u0119 i zamar\u0142am. Drzwi uchyli\u0142y si\u0119 z oporem.<\/p>\n\n\n\n<p>Sta\u0142 tam w starym szlafroku, szczuplejszy, ni\u017c my\u015bla\u0142am, z g\u0142\u0119bokimi zmarszczkami na twarzy. Jego oczy patrzy\u0142y na psa, potem na mnie, i z powrotem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eJa\u2026 zabior\u0119 go\u201d \u2014 zacz\u0105\u0142am si\u0119 j\u0105ka\u0107. \u201ePo prostu\u2026 jest mu tak zimno.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Samuel zatrzyma\u0142 wzrok na r\u0119czniku w mojej d\u0142oni. Przez chwil\u0119 w jego oczach pojawi\u0142 si\u0119 gniew, ten sam, kt\u00f3ry s\u0142yszeli\u015bmy ka\u017cdego ranka. Potem znik\u0142, zast\u0105piony czym\u015b, co wygl\u0105da\u0142o na przera\u017cenie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eNie nadaj mu imienia\u201d \u2014 wyszepta\u0142 chrypliwie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eNie nada\u0142am\u201d \u2014 odpowiedzia\u0142am. \u201eOn jest\u2026 po prostu psem.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Usta Samuela wykrzywi\u0142y si\u0119 w grymasie. \u201eImiona sprawiaj\u0105, \u017ce my\u015blisz, i\u017c zostan\u0105.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Zanim zd\u0105\u017cy\u0142am odpowiedzie\u0107, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i znikn\u0105\u0142 w \u015brodku, a \u015bwiat\u0142o zgas\u0142o. Pies zjad\u0142 resztki i przyciska\u0142 si\u0119 bli\u017cej drzwi, jakby przyci\u0105ga\u0142o go nik\u0142e ciep\u0142o przenikaj\u0105ce przez nie.<\/p>\n\n\n\n<p>Nast\u0119pnego ranka nie by\u0142o krzyk\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Obudzi\u0142am si\u0119 gwa\u0142townie, sprawdzi\u0142am godzin\u0119 i pobieg\u0142am do okna. Pies by\u0142 tam, ale drzwi Samuela pozostawa\u0142y zamkni\u0119te. Ani laski, ani g\u0142osu, ani zatrza\u015bni\u0119cia bramy.<\/p>\n\n\n\n<p>Dziewi\u0105ta. Dziesi\u0105ta. Po\u0142udnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Po po\u0142udniu poczu\u0142am \u015bcisk w \u017co\u0142\u0105dku. Przesz\u0142am na drug\u0105 stron\u0119 ulicy i zadzwoni\u0142am do drzwi. Cisza. Pies cicho popiskiwa\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eSamuelu?\u201d zawo\u0142a\u0142am. \u201eTu Laura z naprzeciwka.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Milczenie.<\/p>\n\n\n\n<p>Zadzwoni\u0142am pod numer alarmowy. Kiedy ratownicy wywa\u017cyli drzwi, pies wbieg\u0142 do \u015brodka mi\u0119dzy ich nogi, jakby mieszka\u0142 tam ca\u0142e \u017cycie.<\/p>\n\n\n\n<p>Znale\u017ali\u015bmy Samuela na pod\u0142odze w salonie, blady i nieruchomy, z wyci\u0105gni\u0119t\u0105 r\u0119k\u0105, jakby si\u0119ga\u0142 po co\u015b. Na stoliku le\u017ca\u0142o stare, oprawione zdj\u0119cie: ch\u0142opiec oko\u0142o dziesi\u0119ciu lat, \u015bmiej\u0105cy si\u0119, z ramionami wok\u00f3\u0142 golden retrievera.<\/p>\n\n\n\n<p>Na odwrocie zdj\u0119cia, wyblak\u0142ymi literami, mo\u017cna by\u0142o odczyta\u0107 s\u0142owa: \u201eEthan i Ben, 1998\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W chaosie, kt\u00f3ry nast\u0105pi\u0142 \u2014 po\u015bpiesznych g\u0142osach ratownik\u00f3w, s\u0105siadach gromadz\u0105cych si\u0119 w ogrodzie, sterylnym zapachu antyseptyka wychodz\u0105cym z ambulansu \u2014 pies nie opuszcza\u0142 boku Samuela. Le\u017ca\u0142 przy nieporuszaj\u0105cej si\u0119 d\u0142oni starego, wyj\u0105c cicho w miejscu, kt\u00f3re kruszy\u0142o nawet najtwardszego ratownika.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img decoding=\"async\" src=\"https:\/\/hren.vuuel.com\/wp-content\/uploads\/2026\/01\/extra-2-185.png\" alt=\"\"\/><\/figure>\n\n\n\n<p>Samuel nie wr\u00f3ci\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>P\u00f3\u017aniej, gdy dom znowu ucich\u0142, funkcjonariusz poda\u0142 mi ma\u0142\u0105 kopert\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eBy\u0142a pani jego kontaktem alarmowym\u201d \u2014 powiedzia\u0142. \u201eZnale\u017ali\u015bmy to na stole w kuchni, z pani imieniem.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Moje imi\u0119, pisane dr\u017c\u0105cym pismem, by\u0142o wypisane na froncie. W \u015brodku, na po\u017c\u00f3\u0142k\u0142ej kartce, by\u0142o kilka linijek:<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eMia\u0142em syna. Nazywa\u0142 si\u0119 Ethan. Mia\u0142 psa, Bena. Wsz\u0119dzie razem chodzili. Pewnego dnia ci\u0119\u017car\u00f3wka si\u0119 nie zatrzyma\u0142a. Ethan pobieg\u0142 za Benem na ulic\u0119. Pochowa\u0142em ich oboje w tym samym tygodniu.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy bezdomny zacz\u0105\u0142 przychodzi\u0107, pr\u00f3bowa\u0142em go nienawidzi\u0107. By\u0142o \u0142atwiej ni\u017c przyzna\u0107, jak bardzo patrzy\u0142 na mnie tak, jak Ben kiedy\u015b. Jakbym by\u0142 wart czekania.<\/p>\n\n\n\n<p>Je\u015bli kt\u00f3rego\u015b dnia si\u0119 nie obudz\u0119, prosz\u0119\u2026 nie pozw\u00f3l mu czeka\u0107 samotnie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2014 Samuel\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Siedzia\u0142am na zu\u017cytej kanapie Samuela, list zmi\u0119ty w pi\u0119\u015bci, a pies \u2014 ju\u017c m\u00f3j pies, przypuszczam \u2014 le\u017ca\u0142 u moich st\u00f3p, g\u0142ow\u0119 na \u0142apach, z oczami utkwionymi w zamkni\u0119te drzwi, jakby wci\u0105\u017c spodziewa\u0142 si\u0119, \u017ce zgorzknia\u0142y stary przyjaciel wpadnie do \u015brodka, krzycz\u0105c.<\/p>\n\n\n\n<p>W ci\u0105gu nast\u0119pnego tygodnia pies odmawia\u0142 jedzenia, je\u015bli nie karmi\u0142am go na werandzie Samuela. Spa\u0142 skulony przy drzwiach, dok\u0142adnie tak, jak tej pierwszej lodowatej nocy. Ka\u017cdego ranka siedzia\u0142 czujny, tak jak zawsze, obserwuj\u0105c klamk\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eChod\u017a, ch\u0142opcze\u201d \u2014 szepta\u0142am. \u201eNie wr\u00f3ci.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Ale zostawa\u0142. Czeka\u0142. Jakby \u017cal mo\u017cna by\u0142o cofn\u0105\u0107 zawzi\u0119t\u0105 wierno\u015bci\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Punkt zwrotny nast\u0105pi\u0142 w dniu, kiedy zjawi\u0142a si\u0119 miejska s\u0142u\u017cba.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u0119\u017cczyzna w mundurze zapuka\u0142 do moich drzwi. \u201ePani, mieli\u015bmy zg\u0142oszenia o bezdomnym psie. Jeste\u015bmy tu, by go zabra\u0107.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Spojrza\u0142am na psa na werandzie, ogon s\u0142abo miarowo merda\u0142, gdy mnie zobaczy\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eOn\u2026 on nie jest bezdomny\u201d \u2014 powiedzia\u0142am dr\u017c\u0105cym g\u0142osem. \u201eNale\u017cy do Samuela. Do cz\u0142owieka, kt\u00f3ry tu zmar\u0142 w zesz\u0142ym tygodniu.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Funkcjonariusz westchn\u0105\u0142. \u201eNie ma \u017cadnego zapisu o psie. A je\u015bli nikt go nie zg\u0142osi, trafia do schroniska. Po pewnym czasie\u2026\u201d Nie doko\u0144czy\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Za nim pies wsta\u0142 i przesun\u0105\u0142 si\u0119 na kraw\u0119d\u017a schod\u00f3w, patrz\u0105c na nas tymi niezwykle cierpliwymi oczami.<\/p>\n\n\n\n<p>W tej chwili zobaczy\u0142am ca\u0142y okrutny kr\u0105g: ch\u0142opca, kt\u00f3ry pobieg\u0142 za psem i nigdy nie wr\u00f3ci\u0142, starego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry przez lata nienawidzi\u0142 ka\u017cdego merdaj\u0105cego ogona, bo przypomina\u0142 mu tego, kt\u00f3ry nie uratowa\u0142 jego syna, i wreszcie wychudzonego bezdomnego, kt\u00f3ry nic nie robi\u0142, tylko si\u0119 pojawia\u0142, siada\u0142 i czeka\u0142, by kto\u015b, kogo serce ju\u017c dawno p\u0119k\u0142o, go pokocha\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eWezm\u0119 go\u201d \u2014 us\u0142ysza\u0142am siebie m\u00f3wi\u0105c\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>S\u0142owa zaskoczy\u0142y mnie tak samo, jak funkcjonariusza. \u201eJest pani pewna, prosz\u0119 pani?\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Skin\u0119\u0142am g\u0142ow\u0105, prze\u0142ykaj\u0105c gul\u0119 w gardle. \u201eOn\u2026 czeka\u0142 ju\u017c do\u015b\u0107 d\u0142ugo.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy podesz\u0142am do werandy Samuela i otworzy\u0142am ramiona, pies zawaha\u0142 si\u0119 na u\u0142amek sekundy, zerkn\u0105\u0142 na drzwi jeszcze raz. Potem podszed\u0142 do mnie, powoli, ale pewnie, i delikatnie opar\u0142 g\u0142ow\u0119 o moj\u0105 nog\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eChod\u017a\u201d \u2014 szepn\u0119\u0142am. \u201eIdziemy do domu.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Tej nocy spa\u0142 na kocu przy moim \u0142\u00f3\u017cku. Obudzi\u0142am si\u0119 raz, widz\u0105c go siedz\u0105cego w ciemno\u015bci, patrz\u0105cego w stron\u0119 okna na dom Samuela, jakby wci\u0105\u017c nas\u0142uchiwa\u0142 znajomego g\u0142osu. Pochyli\u0142am r\u0119k\u0119, zawis\u0142a lekko nad jego futrem, zanim pozwoli\u0142am jej si\u0119 tam oprze\u0107, delikatnie i niepewnie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eNie jestem nim\u201d \u2014 zamamrota\u0142am. \u201eAle spr\u00f3buj\u0119.\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>Jego ogon uderzy\u0142 o pod\u0142og\u0119 dwa razy.<\/p>\n\n\n\n<p>Czasem, we wczesnych godzinach porannych, wci\u0105\u017c przychodzi do moich drzwi i siada, s\u0142uchaj\u0105c krzyku, kt\u00f3ry nigdy nie nadejdzie. Za ka\u017cdym razem, gdy go tak widz\u0119, my\u015bl\u0119 o dr\u017c\u0105cej d\u0142oni Samuela, tym jednym szeptanym s\u0142owie \u2014 \u201eBen\u201d \u2014 i li\u015bcie, kt\u00f3ry zostawi\u0142 dla obcej osoby.<\/p>\n\n\n\n<p>Wszyscy s\u0105dzili\u015bmy, \u017ce Samuel nienawidzi ps\u00f3w. Myli\u015bmy si\u0119. By\u0142 tylko cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry za du\u017co straci\u0142, by zn\u00f3w m\u00f3c pokocha\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Na ko\u0144cu to wychudzony bezdomny odm\u00f3wi\u0142 odpuszczenia, siedzia\u0142 na zimnym betonie i czeka\u0142 mimo krzyk\u00f3w, a\u017c w ko\u0144cu stary cz\u0142owiek napisa\u0142 kilka dr\u017c\u0105cych linijek prosz\u0105c kogo\u015b \u2014 kogokolwiek \u2014 by nie pozwoli\u0142 temu psu czeka\u0107 samotnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Sk\u0142adam list z powrotem do koperty i chowam go w ramce ze zdj\u0119ciem Ethana i Bena, kt\u00f3re teraz stoi na mojej p\u00f3\u0142ce. Pies \u2014 teraz m\u00f3j pies \u2014 podnosi g\u0142ow\u0119 i patrzy na mnie tymi samymi, przenikliwymi oczami.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eChod\u017a, Ben\u201d \u2014 m\u00f3wi\u0119 cicho, testuj\u0105c imi\u0119, kt\u00f3re wci\u0105\u017c smakuje czyim\u015b \u017calem.<\/p>\n\n\n\n<p>Wstaje, uszy nastawione, jakby czeka\u0142 ca\u0142e \u017cycie, by je us\u0142ysze\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Starszy s\u0105siad obok codziennie krzycza\u0142 na bezdomnego psa, a\u017c do dnia, gdy zobaczyli\u015bmy go siedz\u0105cego na kraw\u0119\u017cniku z smycz\u0105 w r\u0119ku i \u0142zami \n<a class=\"moretag\" href=\"https:\/\/lifevery.biz.ua\/?p=1792\"> [...]<\/a>","protected":false},"author":1,"featured_media":1793,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-1792","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-blog"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1792","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1792"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1792\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1794,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1792\/revisions\/1794"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/1793"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1792"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1792"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/lifevery.biz.ua\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1792"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}